Strony

wtorek, 31 stycznia 2017

Styczeń 2017 - zima, jakiej dawno nie doświadczyłam.

W nowym roku zima dała nam się we znaki. Zamarzła rzeka, mrozy nie odpuszczały, a śniegu cały czas przybywało. Coraz grubsza jego warstwa dawała możliwość codziennej obserwacji wszechobecnych śladów dzikiej przyrody. Przez prawie cały miesiąc ziąb ochoczo wdzierał się do domu, a temperatura na zewnątrz oscylowała w granicach od -10 do -29. Nawet spacerowanie znalazło się na granicy przyjemności i nierzadko walczyliśmy ze sobą, by wyjść z ciepłej chaty na przechadzkę. Zdarzało nam się brnąć przez śniegi, ale głównie poruszaliśmy się tunelami wykopanymi przez męża albo wędrowaliśmy asfaltowymi drogami. O poranku podziwialiśmy sarenki przychodzące nad staw lub do zagajnika pod domem. Na śniadanie jedliśmy rozgrzewające owsianki, na obiad sycące zupy, pod wieczór raczyliśmy się kisielami na bazie domowych soków. Na siebie ubieraliśmy kilka warstw ciepłych swetrów...

Taki trop łapy spotkaliśmy w lesie podczas noworocznego spaceru. Małe prawdopodobieństwo, że był to pies, bo w promieniu 3 km nie znaleźliśmy żadnych śladów podeszwy buta, roweru lub samochodu. Ludzka stopa odbita obok ma rozmiar 45.
Jeśli rano udało nam się wstać z łóżka, jeszcze zanim słońce wyszło zza gór,
zza okien naszego domu podziwialiśmy sarny.

sobota, 28 stycznia 2017

Gąsieniczko-kajaki i słoneczne mokasyny, czyli szydełkowych kapci ciąg dalszy.

Ta zima chyba nigdy się nie skończy... Trudno! Zamiast narzekać, czas podzielić się przepisami i inspiracjami na kolejne szydełkowe kapcie. Tak jak poprzednio, wykonując jedną parę korzystałam z instrukcji na youtubie, a drugą zrobiłam już samodzielnie, wykorzystując gotowe filcowe podeszwy. 

środa, 25 stycznia 2017

Recenzja filmu "No impact man" w reżyserii Laury Gabbert i Justina Scheina.

Trzyosobowa nowojorska rodzina decyduje się na roczny eksperyment - postanawiają przez 365 dni żyć bez szkodliwego wpływu na środowisko. Obraz "No impact man" z 2009 roku dokumentuje ich poczynania. Czy wyzwanie nie okaże się zbyt uciążliwe, frustrujące i nieżyciowe? Czy da się normalnie funkcjonować i faktycznie nie zanieczyszczać biosfery? Czy na przedsięwzięciu nie ucierpią relacje i więzy rodzinne? Co właściwie zmieni się w życiu tych ludzi?


poniedziałek, 23 stycznia 2017

Porowe placki.

Na blogu dawno już nie pojawił się żaden przepis kulinarny. Sama nie wiem dlaczego - to nie tak, że nie gotuję... Kucharzę nie mniej niż wcześniej, natomiast zdecydowanie więcej czytam i szydełkuję. Może te tematy wydają mi się bardziej inspirujące niż kulinarne receptury?

Dziś jednak przepis. Szczególny, bo wykańczający niejako nasze ogródkowe zbiory. W zeszłą sobotę na talerze trafił por - ostatni z własnoręcznie wyhodowanych! Do dzisiejszego bulionu wpadną ostatnie marchewki. Powoli wykańczamy więc zapasy świeżych warzyw, zostały już tylko dynie, buraki, ziemniaki i czerwona cebula. Na szczęście mamy pokaźny zapas mrożonek, przecierów i soków pomidorowych, ogórków kiszonych, sałatek buraczkowych i marynowanych grzybków. Ale słabe to pocieszenie, gdy tęsknię za surowizną, a końca zimy nie widać... :(



piątek, 20 stycznia 2017

Cukrowa lampa z włóczki!

Od dłuższego czasu zastanawiamy się jak rozwiązać sprawę oświetlenia w naszym domu. Marzą nam się lekkie lampy dające dużo światła, pasujące klimatem do wnętrza i mogące działać na LEDowe żarówki. Nie mamy jednak za bardzo pieniędzy i ochoty na wyrafinowane poszukiwania. Kiedy kilka dni temu odwiedziłam koleżankę i z sufitu jej domu zwisały już nie samotne żarówki ale piękne szydełkowe abażury, oniemiałam z zachwytu! Marlena zrobiła swoje lampy z serwetek otrzymanych w prezencie, usztywniła je cukrem (sic!) i drutem, a na koniec powiesiła pod sufitem (a właściwie nad jadalnianym stołem). Zrobiły na mnie niesamowite wrażenie i oczarowały bez reszty!





Abażury Marleny dały mi jasno do zrozumienia, że nadszedł czas, by nauczyć się robić serwetki na szydełku (a tak się upierałam, że to nie moja działka) i poeksperymentować z cukrowym syropem. JUHU!!!


Marzenia o domowej drogerii prosto z lasu, czyli eksperymenty z żywicą sosnowo-świerkową.

Jako mała dziewczynka wierzyłam, że jeśli włożę żywiczne "kamyczki" do słoika z posoloną wodą, to wyprodukuję sobie własny bursztyn. Gdybym wtedy wiedziała, że z tych lepkich, pachnących skarbów można zrobić mydło, krem, maść, perfumy i wodę po goleniu... 





Żywica sosnowo-świerkowa ma właściwości przeciwgrzybiczne, przeciwzapalne, antyseptyczne i antybakteryjne. Nic dziwnego, w końcu jest naturalnym opatrunkiem drzewa. Dawniej rozpuszczano ją w tłuszczu i taką maść stosowano do leczenia oparzeń, wrzodów i trudno gojących się ran, a także na ukąszenia owadów, stany zapalne skóry. Maść żywiczną wcierano również w plecy, klatkę piersiową i kark, co miało pomagać w leczeniu przeziębienia oraz stosowano na bolące mięśnie i stawy.

Wyprawa do lasu  po żywicę sama w sobie jest magiczna, a przy mieszaniu kosmetyków czułam się już zupełnie jak czarownica! Pierwotnie planowałam wykorzystać żywiczne skarby do produkcji całej gamy kosmetyków, ostatecznie zdecydowałam się na dwa - mydło i wodę po goleniu.



czwartek, 19 stycznia 2017

Przeciwłupieżowy szampon w kostce do włosów przetłuszczających się.

Domowy szampon w kostce - marzenie amatorki... Z wyglądu miał przypominać kostkę mydła, ale recepturę chciałam skomponować tak, żeby jak najbardziej odpowiadała skórze mojej głowy i włosom na niej!



Przed zrobieniem własnego, wypróbowałam szampony w kostce, które można kupić w Polsce. Żaden nie był idealny, więc miałam tym większą motywację by zrobić coś swojego. Nad recepturą siedziałam bardzo długo. Studiowałam składy szamponów różnych mydlarni i godzinami czytałam o właściwościach poszczególnych składników.

Marzyłam, żeby moja szamponowa kostka dobrze się pieniła, a skóra głowy i włosy były nawilżone, ale nie przetłuszczone, żeby był to szampon przeciwłupieżowy i żeby po czesaniu na grzebieniu nie zostawały ani włosy ani tłusty osad.

Nie pozostało nic innego jak zaryzykować!

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Recenzja książki "Kiszonki i fermentacje" autorstwa Aleksandra Barona

Wnikliwa lektura "Kiszonek i fermantacji" Aleksandra Barona wywołała u mnie ambiwalentne odczucia. Z jednej strony już mam ochotę kisić kaszę gryczaną i dostałam inspirację oraz motywację do zgłębienia tematu oraz robienia tego typu przetworów w domu. Z drugiej książka ta poważnie mnie rozczarowała.


Szydełkowe papcie!

Dwa tygodnie temu zaprosiłam koleżanki na herbatę. Prawie w ostatniej chwili zorientowałam się, że nie mam dla nich papci! Problem nie mały, bo zima za oknem w pełnej krasie, a w naszym domu upałów nie ma. Poprosiłam, żeby przywiozły swoje, na co grzecznie przystały. Kiedy jednak Wiktoria zasugerowała, że mogłabym zrobić gościnny zestaw na szydełku nie pozostało nic innego jak zabrać się do roboty!





Ta niewinna sytuacja uświadomiła mi, że muszę zmienić myślenie. Zanim stwierdzę, że czegoś nie mam, więc trzeba kupić, powinnam zastanowić się, czy na pewno nie potrafię (lub nie mogę się nauczyć) i nie mam domowych zakamarkach odpowiednich materiałów by zrobić to sama... 


niedziela, 15 stycznia 2017

Recenzja książki "Wegan Nerd. Moja kuchnia roślinna" Alicji Rokickiej

Do zakupu kolejnej książki kucharskiej podchodziłam z dystansem, mam już w końcu ich sporą biblioteczkę. O tym, że się zdecydowałam zaważył fakt, że przepisy Alicji Rokickiej, które znałam z jej bloga były proste, nie wymagały dziwnych i drogich składników, czy skomplikowanych sprzętów kuchennych i zawsze się udawały. Wiedząc, że autorka jest graficzką z wykształcenia spodziewałam się też, że książka będzie pięknie wydana. I co? Powiedzieć, że się nie zawiodłam, to mało!



sobota, 14 stycznia 2017

Recenzja książki "Opowieści" autorstwa Simony Kossak

"Opowieści" to zbiór niesamowitych historii o zwierzętach - opis ich codziennych zachowań, godowych zwyczajów, sposobów komunikacji, wychowywania potomstwa i zdobywania jedzenia.





Autorką tych fascynujących gawęd o świecie przyrody jest Simona Kossak. Krakowianka, która przeprowadziła się do Puszczy Białowieskiej i tam, wśród zwierząt i drzew, znalazła swój dom. Była biologiem i profesorem nauk leśnych. Do końca swoich dni działała na rzecz ochrony przyrody.


piątek, 13 stycznia 2017

Recenzja książki "Życie na miarę" Marka Rabija

Autor zabiera nas w podróż do Bangladeszu. Zwiedzamy stolicę tego kraju i pobliskie miejscowości. To właśnie tam powstaje prawie połowa ubrań, które potem możemy kupić w markowych sklepach. Co kryje się za kulisami przemysłu odzieżowego? Kto, w jakich warunkach i za ile szyje najnowsze kolekcje dla Zary, H&Mu, GAPa i CROPPa, ile kosztują ciuchy produkowane dla tanich dyskontów, hipermarketów i bazarowych sprzedawców? Czy jako konsumenci mamy wpływ na to, co dzieje się w fabrykach nad deltą Gangesu?




środa, 11 stycznia 2017

Recenzja książki "Świat na rozdrożu" Marcina Popkiewicza

Gdybym chciała wypisać wszystkie mądre i dające do myślenia cytaty z tej książki musiałabym przepisać ją w całości... Serio! Chyba jeszcze żadna pozycja nie dostarczyła mi tyle wiedzy i tematów do przemyśleń. Czasem to, co przeczytałam potwierdzało moje skromne obserwacje i przypuszczenia, częściej jednak przecierałam oczy ze zdumienia, nierzadko zdarzało mi się zapłakać. Lektura to trudna, ale bardzo pouczająca.


Marcin Popkiewicz stara się przedstawić najważniejsze problemy współczesnego świata i pokazać jaki mają ze sobą związek. Porusza tematy rozwoju i wzrostu gospodarczego, finansów, paliw kopalnych i odnawialnych źródeł energii, problemy społeczne i środowiskowe. Pokazuje jak żyjemy, o czym marzymy i do czego to prowadzi. Obala wiele mitów, potwierdza fakty, którymi nie chcemy zawracać sobie głowy. 


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Drażliwy temat - podróże

Ich miłośnicy (nawet o zacięciu ekologicznym i żyjący na co dzień w duchu ZeroWaste) twierdzą uparcie, że nazwanie podróży szkodliwymi dla środowiska jest grubą przesadą i nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości otwartego świata. Zresztą, nawet jeśli szkodzą przyświeca im wyższy cel! Kształcą, rozwijają, dają możliwość bezpośredniego spotkania z człowiekiem z drugiego końca świata, zobaczenia niesamowitości naszej planety na własne oczy i są ogólnie pozytywne! Zakwestionowanie tego sposobu na życie lub spędzanie czasu w kontekście ekologii łączy się z piorunującą krytyką i jest uważana za niekulturalną, a człowieka, który podważy głośno zasadność podróży traktuje się jak kogoś o ograniczonych horyzontach. Czy taka ocena jest sprawiedliwa?



Gdy przysłuchuję się temu tematowi, czytam opinie i komentarze, wreszcie, gdy sama nieopatrznie go poruszę - zawsze spotykam się z burzliwą dyskusją (na granicy uprzejmości). Wielu proekologicznie myślących ludzi jest w stanie zrezygnować ze sporej ilości rzeczy albo nawyków i znaleźć dla nich alternatywę - ale nie z podróży!

wtorek, 3 stycznia 2017

Recenzja filmu "Recepta na klęskę" w reżyserii Johna Webstera.

Szczycimy się inteligencją. Umiemy planować na przyszłość. Rozumiemy, że działania mają konsekwencje i nigdy nie bylibyśmy tak głupi, żeby odciąć gałąź, na której siedzimy. Oczywiście, to tylko teoria, a do tego z przeszłości. Ten materiał dotyczy przyszłości i odwiecznego pytania "Dlaczego tak jest, że nawet kiedy dokładnie wiem co powinienem robić, postępuję kompletnie na odwrót?"
Tymi słowami zaczyna się film "Recepta na klęskę". Jest to produkcja dokumentująca próby życia na "diecie bezolejowej" podjęte przez samego reżysera. John Webster, uświadomił sobie jak duży ślad węglowy zostawia prowadząc wraz z rodziną zupełnie zwyczajne życie i postanowił przez rok żyć jak najekologiczniej. Chciał zarazić tym swoją żonę oraz dwójkę małych dzieci. Czy mu się to udało?

Jak nie kupować niepotrzebnych rzeczy.

Ponad połowa naszych rodaków robi zakupy codziennie, a przeciętny Polak spędza w sklepach ponad trzy godziny tygodniowo, nie licząc transportu w te miejsca. Wiecznie narzekamy na brak czasu i pieniędzy, ale mimo to konsumpcja wzrasta. Wielu choruje na zakupoholizm - nałóg niewinny i niezauważalny, czasem przybierającym dyskretne formy, mający sporo uzasadnień (bo każdy od czasu do czasu potrzebuje jednak coś kupić) - ale nie mniej szkodliwy niż inne. W dzisiejszym poście postaram się podzielić moimi sposobami na to, jak nie kupować rzeczy niepotrzebnych, a dzięki temu nie marnować myśli, czasu, pieniędzy, przestrzeni oraz zasobów naszej ziemi.