czwartek, 24 października 2019

Cmentarny las i instrukcja jego obsługi

Z ideą cmentarnego lasu spotkałam się po raz pierwszy kilka lat temu. Czytałam wtedy o rozkładalnych urnach z prochami i nasionami, z których miałyby wyrosnąć drzewa oraz o istniejących już lasach, w których grzebie się zmarłych. Drzewa miały stanowić jedyny nagrobek.






Pomysł wydał mi się piękny, romantyczny, ekologiczny. – Jeśli mogłabym być drzewem, to chciałabym być brzozą... – Myślałam, bo coś się we mnie buntuje na myśl o kamiennych nagrobkach, pośród betonowych ścieżek. Czyż nie byłoby pięknie spocząć pod drzewem i być w pamięci bliskich tak długo, jak będą chcieli. Czyż opadłe liście i leśna ściółka nie byłyby najpiękniejszym wystrojem grobowca? Aranżacją, której nie trzeba sprzątać, poprawiać i dekorować...

Jak stworzyć taki las? Czy w ogóle istnieje już gdzieś na świecie? Jakie warunki prawne trzeba spełnić, żeby stworzyć taką przestrzeń? Co z ewentualnymi problemami, ekshumacją, zasadami przebywania w tak nietypowym miejscu pamięci.


Ku mojemu zaskoczeniu i wielkiej radości, Peter Wohlleben w książce "Instrukcja obsługi lasu" poświęcił cmentarzom wśród starodrzewia osobny rozdział.

Omówił w nim kwestie organizacyjne, prawne i społeczne. Opowiedział jak w praktyce wyglądało zakładanie takiego miejsca. Dowiedziałam się, że w Niemczech, w górach Eifel, cmentarz powstał w rezerwacie, wśród starych buków. Urny ze skremowanymi zwłokami, w ilości do dziesięciu sztuk na drzewo, grzebie się w promieniu około 2 metrów od pnia, nie za blisko, by nie uszkodzić korzeni. Na drzewie pojawia się jedynie tabliczka wielkości karty kredytowej z nazwiskami zmarłych. Miejsce dzierżawi się na 99 lat. Można go wybrać, kładą się plecami na leśnej ściółce. Pogrzeb na takim cmentarzu może być tradycyjny, może jednak zupełnie odbiegać od ogólnie przyjętych zwyczajów. Ewentualne popogrzebowe śmieci usuwa zarządca cmentarza już kilka godzin po nim, maskując też ślady pochówku. Odwiedzać cmentarz i wspominać zmarłych można na różne sposoby, ważne jest jednak by nie ingerować w przyrodę i uszanować spokój miejsca. Na taki cmentarz nie przynosi się więc zniczy czy kwiatów, a jedynie kamienie lub patyki. Można po takim lesie spacerować, można usiąść pod drzewem i pisać wiersze, można urządzić spokojny mikropiknik i uraczyć się piwem lub innym kojarzącym się ze zmarłym przysmakiem, który przyniesiemy ze sobą.

Mnie najbardziej poruszyła historia mężczyzny, który na cmentarz przynosił lodowe serca.
No i był jeszcze lód. Kawałki lodu na leśnej glebie nie są takie rzadkie, jednak w gorący lipcowy dzień nie potrafiłem w żaden sposób wyjaśnić tego zjawiska. Przez tydzień łamałem sobie głowę, skąd się mógł wziąć - może trafiła się nieprzeciętnie zimna noc i chwycił mróz? A może komuś coś wypadło z chłodziarki? To już było odrobinę bliższe prawdy, jednak cała historia jest o wiele bardziej wzruszająca. Sprawcą był samotny mężczyzna, którego żona spoczywa w lesie bukowym Hummel. Dekorowanie leśnych grobów nie jest ani dozwolone, ani pożądane i wdowiec przestrzegał tej reguły. Jednak jako człowiek twórczy znalazł rozwiązanie. W domu zrobił formy w kształcie serca, do których nalewał wodę i zamrażał w zamrażalce. Lodowe serca zabierał na grób żony i zostawiał je tam, by topniały w leśnym słońcu.



Przemawia do Was taki pomysł? Marzycie o pochówku pod starym bukiem? Jak chcielibyście celebrować pamięć o kimś Wam bliskim, gdyby spoczywał w takim miejscu? A może wyobrażacie sobie odwiedziny krewnych, gdy to Wy leżycie pod drzewem? Ja tak! 

8 komentarzy:

  1. Piękny pomysł i ja bym chętnie spoczął na wieczny odpoczynek pod drzewem. Mógłbym być szumiącym bukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, po śmierci istniejemy tylko w pamięci, ciało to tylko nawozy. To tradycja każe chować szczątki w grobowcach, ciężko będzie z nią zerwać. Osobiście nic nie miałabym przeciwko kremacji i złożeniu prochów w lesie. Też chciałabym być brzoza:)
    Na bardzo starym.cmentarzu, który już zarósł drzewami został tuż po wojnie pochowany mój mały braciszek w ziemnym nagrobku. Teraz już nagrobka nie ma. Rośnie w tym.miejscu ogromny klon, pod którym stawiamy lampki. Taka namiastka leśnego cmentarza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znakomity pomysł, wart naśladowania. Ja też chciałabym być pochowana pod brzozą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama kremacja nie jest ekologiczna. W stolicy USA zalegalizowano niedawno kompostowanie zwłok. Po 2-3 tyg. zostaje mała taczka nawozu. Można nim wspomóc drzewa w lesie lub w ogródku. 100% bezodpadowy recykling.

    OdpowiedzUsuń