poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Jak przygotować domowe rozsady?

W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami kilkoma wskazówkami o tym, jak zrobić domową rozsadę. Nie będę się skupiać na konkretnych roślinach, a raczej opiszę ogólne zasady. 



Dlaczego w ogóle robi się rozsady?

Wiele gatunków roślin, które lubimy jeść lub mieć do ozdoby nie pochodzi z naszej strefy klimatycznej. Ich nasiona nie kiełkują w niskich temperaturach, a młode siewki w takich warunkach obumierają, wstrzymują wegetację lub, w najlepszym wypadku, rosną bardzo wolno. Jeśli wysialibyśmy nasiona do gruntu trzeba byłoby czekać bardzo długo na zawiązanie kwiatów lub/i owoców. Sezon wegetacyjny skończyłby się zanim roślina osiągnęłaby swoją dojrzałość, a z plonami ciężko byłoby zdążyć przed zimą. 

Po co robić to samodzielnie?

Samodzielne przygotowywanie rozsad to:
  • duża oszczędność pieniędzy (jeśli chcemy obsadzić spory kawałek ziemi, ilość potrzebnych rozsad może wynosić nawet kilkaset złotych - tak jest w naszym przypadku), 
  • szansa prowadzenia grządek bez samochodu - nasiona są dużo poręczniejsze do przeniesienia lub przewiezienia rowerem niż doniczki z roślinami, 
  • możliwość decydowania o tym, jakie nasiona siejemy do jakiej ziemi i kiedy,
  • świadomość tego, jak wygląda rozwój rośliny od nasiona po moment zbioru,
  • brak niebezpieczeństwa dysponowania rozsadą pędzoną, przenawożoną / "wyciąganą na nawozach", hodowaną na torfie itp.

Jakie są wady robienia własnych rozsad?

Robienie rozsad wymaga przede wszystkim czasu na ich wysiewanie, podlewanie i doglądanie, a także dobrze doświetlonego i odpowiednio ciepłego miejsca. 

Ile czasu rośliny muszą rosnąć w doniczkach przed wsadzeniem?

Z mojego doświadczenia wynika, że stworzenie rozsady nadającej się do wsadzenia w ziemię trwa od miesiąca do półtorej. Różne rośliny wysiewamy jednak w różnym czasie i w różnym czasie wysadzamy do gruntu, dlatego przygotowywanie rozsad trwa u nas w sumie ponad dwa miesiące - od połowy marca do końca maja.

Co jest potrzebne do przygotowania sadzonek w domu?

Aby stworzyć własne rozsady potrzebne są: świeże nasiona, ziemia, doniczki z podstawkami oraz dobrze naświetlone i ciepłe miejsce.

Tu chciałabym poświęcić trochę uwagi tackom, czy też podstawkom pod doniczki, wielodoniczki, tutki po papierze toaletowym oraz wszelkie inne naczynia, do których chcemy siać. Z naczyniami zazwyczaj nie ma problemów. Każdy ogrodnik w końcu staje się posiadaczem wielkiej kolekcji doniczek. Przez wiele lat problemem były u nas tacki. Te kupowane w sklepie ogrodniczym pod ciężarem pękały i albo przeciekały, albo łamały się w najgorszym z możliwych momencie i cała rozsada lądowała mi pod nogami. Nic bardziej frustrującego! A do tego znów musiałam wyrzucać plastik. W końcu kupiliśmy kilkanaście metalowych blaszek na ciasto po kilka złotych.

Skąd brać ziemię, jeśli nie chcemy kupować jej w workach?

Do robienia rozsad nadaje się ziemia kompostowa (z odpadków kuchennych, liści, trawy)  lub przekompostowane odchody zwierzęce (krowie, końskie, kurze - po 3-4 latach od świeżości). Jeśli nie dysponujemy dużą ilością kompostu, możemy wymieszać go z ziemią zebraną na przykład z kretowisk.

Jak siać?

Ja napełniam doniczki do 3/4 wysokości, lekko ugniatam i podlewam. Na takie mokre i klejące podłoże wysiewam nasiona. Następnie przysypuję ziemią, takiej grubości, na jaką głębokość powinny być siane nasiona danego gatunku. Na koniec delikatnie podlewam.

Oznaczać czy ufać pamięci?

Jeśli wysiewamy wiele rodzajów jednej rośliny, to warto to oznaczyć. O ile na ogół nie ma problemu w odróżnieniu rozsady pomidora od ogórka czy papryki, o tyle na poziomie rozsady łatwo pomylić różne gatunki pomidora, czy kapustę z kalafiorem. Dwa miesiące przed wysadzaniem wydaje się, że jest to możliwe do zapamiętania, w dzień sadzenia kolejnej setki rozsad ma się w głowie wielki zamęt.

Jak zadbać o odpowiednią temperaturę i naświetlenie?

To chyba najtrudniejsze i najważniejsze zadanie w domowej produkcji rozsad. Jeśli mamy ich dużo, okno może okazać się niewystarczające. Ponadto za wysoka temperatura pomieszczenia w połączeniu z za małą ilością światła powoduje, że siewki się wyciągają. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej, żeby było za zimno, niż za ciemno.

Można postawić tacki z doniczkami pod oknem, najlepiej lekko uchylonym, by nie miały za ciepło. Jeśli jednak rozsad mamy dużo więcej niż okien, a te ostatnie są małe, pojawia się problem.

Od kilku lat doświetlamy rozsady lampami z żarówką metalohalogenową, które w pewien sposób udają słońce. Jest to drogie rozwiązanie, bo takie lampy zużywają sporo prądu. Z oszczędności, nawet w początkowych fazach wzrostu, w słoneczne dni, wynosimy rozsady na stół na tarasie. Wtedy czerpią światło z prawdziwego słońca, a ponadto się hartują (o tym za chwilę).

W tym roku, część doniczek z rozsadami zostawiłam w szklarni. Jest tam dużo światła, i w słoneczny dzień jest bardzo ciepło, ale w dni pochmurne lub w nocy temperatura spada. 


Rozsady pod lampą metalohalogenową.

Czy warto pikować?

Pikowanie polega na wysianiu wszystkich nasion jednego gatunku do jednej, dużej doniczki, a gdy wykiełkują i wypuszczą pierwsze liście - rozdzieleniu siewek i poprzesadzaniu ich do osobnych pojemników. Z jednej strony pozwala zaoszczędzić miejsce w początkowym etapie rozwoju, a potem wybrać do dalszej hodowli tylko egzemplarze najsilniejsze, z drugiej ten proces wymaga nieco więcej czasu i możemy uszkodzić część roślin przy rozrywaniu kępki siewek. My pikujemy! Pikujemy pory i selery, rozsadzamy pomidory, ogórki, papryki i kwiatki, gdy wyrośnie nam po kilka w jednej doniczce.

Świeżo przepikowane selery i pory oraz kapustne wysiane w dużych doniczkach zbiorczych.

Po co i jak hartować?

Zanim wysadzimy rozsady, należy je przyzwyczaić do warunków panujących na zewnątrz - zmian temperatur, silnych promieni słonecznych i wiatru. Publikacje ogrodnicze mówią, że hartowanie, ostatni etap w produkcji rozsad, powinien przebiegać stopniowo i trwać ponad tydzień. Moim zdaniem najlepiej zacząć ten proces jak najwcześniej. Już w kwietniu wyciągamy doniczki z domu na pole, gdy tylko jest tam temperatura powyżej 15 stopni i nie pada deszcz. Zazwyczaj robimy to późnym rankiem, gdy zorientujemy się, że "jest ciepło" i chowamy tuż po zmroku, gdy przypomnimy sobie, że "przecież trzeba schować rozsady". Od hartowania rośliny stają się nieco ciemniejsze, bardziej krępe, a liście i łodygi z jednej strony grubieją, ale stają się bardziej elastyczne, mniej kruche.


Mam nadzieję, że artykuł okazał się pomocny! Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach. Gdy okaże się, że o czymś zapomniałam - przypomnijcie - z przyjemnością dopiszę, by nic tu nie brakowało!

3 komentarze:

  1. W tym roku udało mi się zrobić rozsady pelargonii i szczerze dosiewałam bo wiele mi nie wyszło, ale to dopiero moja droga, to będzie pierwszy rok, gdzie robię ogródek, także długa droga przede mną i nauka, bo niestety totalny laik ze mnie, ale nie wyobrażam sobie inaczej, mieszkam na wsi i musze mieć swój wymarzony ogródek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!

      Różnie bywa z nasionami, dlatego warto siać po kilka do jednej doniczki i potem przerywać albo pikować.

      Usuń
  2. Artykuł jak najbardziej pomocny, podejrzewam, że nie jedna osoba z takich instrukcji skorzysta.

    OdpowiedzUsuń