piątek, 26 lutego 2021

Recenzja książek "Jasnopióra, uratowana kura" oraz "Jasminka, uratowana świnka" autorstwa Leslie Crawford i Sonji Stangl

Jeśli szukacie książek o dziecięcej empatii w stosunku do zwierząt, to "Jasnopióra" oraz "Jasminka" mogą być dobrym wyborem.

Fabuła obydwu tych książek jest w zasadzie podobna. W pierwszej kura, która całe swoje dotychczasowe życie spędziła na farmie znosząc jajka, na skutek zbiegu okoliczności wraz z koleżankami z klatki wydostaje się na powietrze. Znajduje ją mały chłopiec, który zaprasza ją do wspólnych przygód i swojego domu. Bohaterką drugiej książki jest świnka. Ta również ucieka z zamkniętego świata. Doświadcza przebywania na wolności i zaprzyjaźnia z dziewczynką.


Wyraźnie przedstawiony został kontrast pomiędzy życiem w niewoli i jego monotonią, a tym w przyrodzie, wśród zieleni, na powietrzu, pomiędzy życzliwymi ludźmi, pełnym prostych zdarzeń, przeżyć i przygód.

Koniec każdej książki to długie listy ciekawostek o kurach i świniach. Pokazujących jak wyjątkowe, wrażliwe i inteligentne są to stworzenia oraz jakie wyjątkowe cechy i predyspozycje posiadają. 

Na początku lektury te wywołały u mnie ambiwalentne uczucia. Może w wyjaśnieniu ich pomoże opis faktu, że noszę w sobie ogólną niezgodę na panowanie człowieka nad zwierzęciem. Udomawianiem go. Ograniczaniem mu wolności. Decydowaniem o jego życiu. Ratowaniem z ludzkiej perspektywy. Traktowaniem jak maskotkę. Z drugiej strony znam wielu troskliwych zwierzęcych opiekunów i wiem, że ta sprawa nie jest czarno-biała. Łatwiej mi było, gdy opowieści o kurze, śwince i dzieciach potraktowałam w kategoriach fikcji, która niekoniecznie może lub musi się wydarzyć, a jednak uwrażliwia nas odbiorców.  Albo z perspektywy działań osób, które dbają o dobro zwierząt gospodarskich zapewniając im dom (ale nie czerpiąc z nich korzyści), bo wiedzą, że same by zginęły lub bardzo cierpiały.

Do książek przekonały mnie natomiast dzieci zakochane w tych historiach. Zadające pytania. Proszące, by czytać wciąż i wciąż.

1 komentarz:

  1. Ja niestety nie mam dobrego doświadczenia jeżeli chodzi o zwierzęta i to w jaki sposób żyją, a nie mam na to zupełnie wpływu.
    Mieszkam obok rolników, dla których bydło jest po prostu zarobkiem, nie mogę patrzeć na wielomiesięczne przebywanie w miejscu... to straszne i dla mnie niewyobrażalne co takie zwierze może czuć.
    Książeczki wg mnie są bardzo fajne dla małego dziecka, uwrażliwiają na ich życie i to jak mogłyby żyć.
    Pozdrawiam ciepło
    https://mojminimalizm2021.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń