Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słonecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słonecznik. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 marca 2017

Bezsernik ze słonecznika.

Przepis na podobne ciasto dostałam jakiś czas temu od koleżanki (podejrzewam, że znalazła go na blogu Hello Morning). Przyrządzałam go na Boże Narodzenie i Wielkanoc przez ostatnie kilka lat i już chyba wpisał się w nasz świąteczny jadłospis. Oryginalna receptura zawiera jednak kilka składników, które nie są produkowane w Polsce, a inne ciężko nabyć bez opakowań z tworzywa sztucznego (mleko sojowe, gotowy proszek budyniowy, cytryna, rodzynki). Ponieważ od jakiegoś czasu, staram się zwracać na takie rzeczy uwagę, przerobiłam przepis na bardziej lokalny i bezśmieciowy... 





Bezsernik to przekorna nazwa. Moim zdaniem bez względu na to, czy przypomina komuś klasyczny serowiec, czy nie - smakuje wybornie i warto go przyrządzić.


czwartek, 15 września 2016

Klasyk w wersji wege, czyli moje pierwsze eksperymenty z kotletami sojowymi.

Rzadko używam produktów spożywczych dedykowanych weganom. Gotowce, mleka i śmietany roślinne, tofu, smarowidła i pasztety to rzeczy, które wydają mi się wysoko przetworzone. Do tego nie da się ich kupić na wagę - są dostępne w mikroporcjach opakowanych w plastik. Prawdę powiedziawszy, w Beskidzie nie są dostępne w ogóle... ;) Zwykle więc wolę gotować od zera - z warzyw, nasion i kasz. Kiedy jednak zobaczyłam na półce lokalnego sklepu kotlety sojowe, postanowiłam się przełamać, udać, że nie widzę plastikowej torebki i dać im szansę. Bałam się bardzo, że eksperyment się nie uda i będziemy głodni, więc na wszelki wypadek przyrządziłam też dużo warzyw...