Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transport. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 grudnia 2021

Recenzja książki „Być jak Kopenhaga” Mikeala Colville-Andersen

Co powoduje, że niektóre miejsca na świecie sprzyjają jeździe na rowerze a inne nie? Od czego zależy to, iż na drodze czujemy się bezpiecznie, a dwa kółka napędzane siłą naszych mięśni są pierwszym przychodzącym do głowy wyborem transportowym? Dlaczego w Polsce mamy moc wymówek (że za chłodno i śnieżnie zimą, a za ciepło latem, że często pada deszcz, że męcząco, niewygodnie, nieelegancko oraz mało da się przewieźć), natomiast w Danii leżącej na podobnej szerokości geograficznej mało kiedy takie wytłumaczenia słyszymy?




Odpowiedzi na te pytania szukałam w książce „Być jak Kopenhaga”, przy okazji poznałam duński przepis na miasto szczęśliwe!

wtorek, 9 listopada 2021

Co tracimy rezygnując z samochodu?

Gdy ktoś dowiaduje się, że nie mamy auta, dostaję pytania, jak bardzo mnie to ogranicza i ile tracę rezygnując z takiej formy transportu.



Nie da się zaprzeczyć, że nie chcąc jeździć samochodem i nie mając dostępu do dobrej komunikacji, zasięg codziennych dojazdów zawęża się do promienia 5, 10, maksymalnie 15 kilometrów.


Rezygnację z samochodu porównałabym do usunięcia mięsa z diety. Szukamy innych, z początku może nieoczywistych rozwiązań. Wprowadzamy sobie ograniczenia, które czasem okazują się zdrowe i wspierające, a czasami frustrujace. Niewątpliwie coś tracimy, ale zawsze coś innego mamy w zamian, bo życie nie znosi próżni.


Jakiś czas temu dotarło do mnie, że nie jestem w stanie fizycznie robić wszystkiego, co mi się marzy, bo doba się nie rozciąga. Uświadomiłam też sobie obecność wielu lokalnych opcji i fakt, że nigdy nie starczy mi czasu, by z wszystkich skorzystać. Braki dają motywację do tworzenia rzeczy na miejscu. 


Wątpię, czy da się wyliczyć i porównać stratę z zyskiem, ograniczenia z potencjałem.


A Wy? Zastanawiacie się, co tracicie jeżdżąc autem? A co rezygnując z tej jazdy?

niedziela, 7 listopada 2021

Sytuacje zagrażające życiu lub zdrowiu i brak auta…

 „A co jak się dzieje coś, co zagraża życiu lub zdrowiu i trzeba pilnie do szpitala? Jak radzicie sobie bez auta?”



Cóż, mam w tym temacie pewne doświadczenie i myślę, że przyszedł czas, żeby się nim podzielić.


piątek, 17 września 2021

Wykluczenie komunikacyjne dotyczy 14 mln Polaków! Czy ciebie też?

Umówiłam K. do dentysty na 25.11 na 9:00! - Powiedziałam mężowi, z radością, że w końcu zadbałam o ustalenie terminu przeglądu zębów syna.

- Na 9:00? Dałoby się przemówić na 9:30?

No tak. Zapomniałam. Żeby chwilę przed 9:00 stawić się w Gorlicach pod gabinetem musielibyśmy wyjść z domu o 6:30, wizyta umówiona jedynie pół godziny później pozwala zaoszczędzić 85 minut plątania się po mieście, w godzinach, kiedy mało który punkt usługowy bywa otwarty. Od nas do Gorlic jest około 30 kilometrów. Kiedy kursował autobus, można było pokonać tę odległość w 50 minut. Teraz trzeba najpierw przejść 2 kilometry poboczem i kolejne 2 rzadko odśnieżanym chodnikiem do gminnej miejscowości (albo całe 4 przejechać rowerem) a potem załapać się na jeden z 8 autobusów na dobę (kursujących jedynie w dni powszednie). Nie wiadomo, czy za dwa miesiące znów całkowicie nie zawieszą przejazdów w promieniu 20 kilometrów.



Nie jestem sama. Problem wykluczenia komunikacyjnego dotyka prawie 14 mln Polaków! Fakt, że ktoś nie posiada lub nie zawsze używa samochodu wcale nie musi być wyborem, dziwactwem, fanaberią czy wyuczoną bezradnością.


wtorek, 5 stycznia 2021

Recenzja książki "Nie zdążę" Olgi Gitkiewicz

Jak działa transport publiczny w Polsce? Nieudolnie. 13 milionów Polaków dotyka wykluczenie komunikacyjne. Oznacza to, że jedna trzecia moich rodaków nie ma szans na przemieszczanie się na dłuższe dystanse bez samochodu. A przecież nie każdy może korzystać z auta. Jedni są na to za młodzi, innych nie stać, kolejni muszą zrezygnować z bycia kierowcą z powodów zdrowotnych.



Na wiosnę 2020 roku zlikwidowano wszystkie kursy autobusowe w promieniu ponad 20 km od mojego domu. To pierwszy raz, kiedy tak dotkliwie poczułam na własnej skórze, czym jest wykluczenie komunikacyjne. I kiedy po raz kolejny ktoś wspomniał o książce "Nie zdążę" Olgi Gitkiewicz...

sobota, 7 grudnia 2019

Skomunikowani z miastem

Ostatnie 5 dni spędziliśmy z maleństwem w Krakowie i pod tym miastem. Żeby się dostać do krainy mojego dzieciństwa, przemieszczać po niej, a potem wrócić w Beskid zapakowaliśmy nasze klamoty w 30-litrowy plecak, a potem przejechaliśmy około 220 km samochodem, 165 km pociągiem, 55 km rowerem z fotelikiem, 30 km autobusem podmiejskim i 15 km tramwajem.
Podróż pociągiem. Koleje Małopolskie zapewniają haki na rowery i toaletę.
Nic więcej nie było nam potrzebne do szczęścia!
Miałam obawy, czy w ogóle tam jechać, bo:
  • oboje z maleństwem byliśmy podziębieni, 
  • bałam się jeździć na rowerze z fotelikiem po ewentualnym lodzie i śniegu.
Zależało mi jednak na kilku wizytach medycznych i spotkaniach z rodziną oraz znajomymi, często niewidzianymi przez wiele miesięcy. Długo dumałam, jak ułożyć eskapadę, żeby się samemu nie umordować, ale też nie nadwyrężyć środowiska.
Zebrałam przemyślenia i postanowiłam na świeżo opisać nasze komunikacyjne doświadczenia ostatniego tygodnia. Kilka rzeczy mnie zaskoczyło, kilka ucieszyło, kilka bardzo zmartwiło...