środa, 30 września 2020

Wrzesien 2020

W trudnym czasie żyję wspomnieniami. Tym, że kiedyś było lepiej i że lepiej być może. W dobrych okresach wspomnienia gromadzę. Wrzesień był czasem gromadzenia pięknych wspomnień. Bo choć nie działo sie nic spektakularnego, to zapamiętam kolorowe zbiory, popołudnia na placu zabaw i nad jeziorem, kilka spacerów po lesie i rodzinne rowerowe wycieczki. 

Grządki we połowie września. Wciąż pełne jedzenia!

Droga do domu. Z grządek, z przedszkola, ze sklepu. Tym razem wieziemy warzywa na obiad. 

To, co najbardziej utkwiło mi w głowie to właśnie plac zabaw. Te długie popołudnia na nim spędzane. Czasem tylko w trójkę (syn, córeczka i ja). Czasem w wielkiej przedszkolnej chmarze. Na poczatku września wróciłam rozczarowana z zebrania wiejskiego, że w naszej miejscowości plac zabaw (przegłosowany w budżecie sołeckim rok wcześniej) jednak nie powstanie, nie teraz. Wycięcie drzew, wyrównanie terenu i postawienie altany z grillem okazało się dla większości jest ważniejsze. No nic. Jeździliśmy na plac zabaw w sąsiadniej wsi. A tam... rozbudowali go! Pojawiły się nowe sprzęty, a wraz z nimi coraz więcej dzieci i mam. Dla mnie był to cudowny czas. Rozmowy, zabawy, śmiechy, dzielenie się domowym jedzeniem, bieganiny po parku... Chciałoby się, żeby ta jesień nie miała końca!

Drugą rzeczą, która po wielku tygodniach nogi w gipsie (a potem ćwiczeń) wydawała mi się niemożliwa był leśny spacer na lody. Nasze dziecko po raz kolejny, na własne życzenie, powędrowało 7 km po górach!

Kolejną radość stanowiły zbiory (tak naprawdę jedyne, co udało się w tym miesiącu na zdjęciach uwiecznić). I truskawki! Zaowocowały nam w tym roku po raz drugi!















Czasem czułam się jednak jak ten seler z poniższego zdjęcia. Wyżarty od środka. Bezsilny. Myślałam o tym i doszłam do wniosku, że choć to uczucie nieprzyjemne, warto je od czasu do czasu przeżywać. Żeby nie zabić w sobie wrażliwości.

Nie udało się nam zebrać z ogrodu wszystkiego, co planowaliśmy. Mam nadzieję, ze październik przyniesie jeszcze kilka słonecznych dni, a nam starczy czasu i sił. Nie udało się przekopać grządek i ułożyć fundamentu pod drugą szklarnię. Nie kupiliśmy małego ciągnika ogrodniczego, który chodzi za mężem od długiego czasu. Wszystko to, budowa oraz wiele innych pomysłów i marzeń musi poczekać. 


4 komentarze:

  1. Piękne zbiory. Praca w ogródku daje sporo radości, ale i czasami przyprawia o smutek. U nas w tym roku ciut mniejsze zbiory, susza zrobiła swoje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbiory imponujące, a ogród piękny! Chociaż mieliście ostatnio wiele trudności i może ogarniać Cię zniechęcenie, to trzeba pamiętać, że to wszystko przeminie :) I będzie lepiej :)
    Aneta
    PS. Do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że Twoje starsze dziecko to dziewczynka i nawet dziwiłam się, że tak krótko je strzyżecie, ale pomyślałam, że to ze względów praktycznych :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze ze ten blog tak się rozwija. Każdy chciałby mieć taki blog.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zbiory, aż sama jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń