czwartek, 2 lutego 2017

Kosz na śmieci, brudne pieluszki, żwirek z kuwety i psia kupa, czyli problemy śmierdzące foliówką i pochwała starych praktyk.

Ja je recyklinguje nie kupując worków na śmieci, tylko foliówki używam jako wkład do śmietnika... - czytam w dyskusji pod wydarzeniem #LutyBezFoliówek

Zawsze biorę foliówki, potrzebuję ich jako worka na plastikowe śmieci. - słyszę od koleżanki.

Siateczki przydają się do owinięcia pełnej pieluszki! - widzę w komentarzach pod postem na jakimś blogu.

No dobrze Dorotko, ale w czym ja mam wyrzucać ten zbrylony żwirek z kuwety Truskawki? - pyta moja mama. 

Sprawa dość niekomfortowa - mianowicie zwierzęce bobki. Mam koty, rodzice mają psa. W co te prezenty zapakować, gdzie wyrzucać? Sprzątanie po psie w mieście to udręka, bo większość tego nie robi, a podobno wyrzucenie do normalnego śmietnika to wykroczenie epidemiologiczne. Co robić? Jak żyć? Maszerować przez całe miasto z psią kupą, by wyrzucić do jakiegoś przeznaczonego na to pojemnika? Poradźcie, bo jestem w kropce, żeby nie powiedzieć bardziej dosadnie... - pisze pani Ewa w grupie Zero Waste Polska.

No właśnie... Co robić? Jak żyć?


Woreczek z folii wytwarza się kilka sekund, używa maksymalnie kilka godzin, a utylizuje... co najmniej 400 lat! Taka siateczka nie rozkłada się sama, za to bardzo szkodzi środowisku. Trzydzieści, a nawet dwadzieścia lat temu, gdy plastikowe siateczki nie były jeszcze popularne, ludzie również wynosili śmieci, mieli też w domach koty i psy. Z tymi ostatnimi chodzili na spacer. Być może po swoich pupilach sprzątało niewielu, ale byli tacy, którzy to robili...



Poniżej kilka propozycji, jak poradzić sobie w brudnej sytuacji bez foliowej siateczki:

Kosz na śmieci
Czym go wykładać, jeśli nie folią? Sama nie wyścielam niczym, a jedynie regularnie płuczę  i suszę. Wiaderko na "niesorty" zapełnia się u nas bardzo powoli. Ponieważ papier, plastik, szkło i metal segregujemy, odpady organiczne kompostujemy, tekstylia oddajemy do specjalnych kontenerów, a opony rowerowe i elektronikę podczas zapowiedzianych zbiórek - odpadów nie segregowalnych jest mało i ani się nie psują, ani nie śmierdzą.

Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy ma kompost. Tym, którzy go nie prowadzą i są absolutnie pewni, że w ich domach nie jest to możliwe, ani nawet nie oddają swoich biodegradowalnych odpadów chętnym ogrodnikom, polecam powrót do sprawdzonego sposobu naszych babć i dziadków - gazet! Papier pochłania wilgoć i brzydkie zapachy. Ponadto śmieci się nie kiszą i mają szansę rozłożyć, gdy wylądują na wysypisku.

Brudne pieluszki
Cóż mogę napisać... Mokry pampers owinięty w foliowy woreczek, to niezbyt ekologiczne rozwiązanie. Takich pakunków przypada na przeciętne polskie dziecko około 6 tysięcy. Każdy z nich waży mniej więcej kilogram i nie dość, że rozkłada się powoli, to nie ma szansy wyschnąć. Może warto rozważyć znane od pokoleń pieluszkowanie wielorazowe? Na rynku dostępna jest obecnie moc ślicznych, nieprzeciekających otulaczy i chłonnych, wielorazowych wkładów...

Żwirek z kuwety
A gdyby tak zaopatrzyć się w wiaderko ze szczelną pokrywką? Trzymać je pod zlewem, w łazience, w przedpokoju lub na balkonie, wsypywać tam zużyty żwirek, przykrywać by nie wychodziły zapach i wynosić do kontenera, kiedy się zapełni?

Jeżeli żwirku nie ma tak dużo, a zapach nie poraża, mogą sprawdzić się papierowe torebki po mące lub płatkach owsianych... Nie używasz mąki? Sklej lub złóż torebki ze starych gazet. Nie masz gazet? Zapytaj sąsiadów - pewnie nawet ucieszą się, że nie muszą ich wynosić samodzielnie! Zdaję sobie sprawę, że papier nie jest rozwiązaniem idealnym i pewnie lepiej byłoby go przetworzyć na nowy papier, ale przynajmniej rozkłada się tylko kilka miesięcy...

Psia kupa
Tu również może sprawdzić się wiaderko lub pudełko i łopatka. Jeśli mamy dom z ogrodem, taki prezent od naszego pupila można zakopać lub przekompostować. Gdy mieszkamy w bloku, warto spuszczać psie odchody w toalecie lub wyrzucać do specjalnych koszy ustawionych na mieście, a pojemnik regularnie płukać i co jakiś czas wyparzać. Papierowe opakowania po żywności to także ekologiczniejsza alternatywa dla foliowych siateczek, a sztywny karton może okazać się praktyczną i wdzięczną łopatką.


A może macie inne sprawdzone alternatywy dla foliówek w wyżej wymienionych sytuacjach? Podzielcie się nimi. Niech plastikowe torebki nie będą już wydawały się niezbędnymi.

28 komentarzy:

  1. Kubełek na śmieci tak jak Ty po prostu myję, suszę. Problem taki, że mąż w takiej sytuacji śmieci nie chce wrzucać,bo nie chce mu się iść "ze śmierdzącym kubełkiem",trudno,robię to sama.
    Żwirek dla kota mamy taki biodegradowalny jak trociny, można go wyrzucać do toalety, więc kupkę czy sklejony żwirek moczem ląduje w toalecie. Jak opróżniamy całkiem kuwetę i wymieniamy na nowy to bezpośrednio wsypuję do kosza na śmieci. I też tak ostatnio pomyślałam, że skoro wchłania wilgoć i zapachy to można trochę jego wsypać na dno kubełka na śmieci,ale jeszcze nie próbowałam.
    Mam jeszcze jeden problem, gdzie wrzucać rękawiczki jednorazowe nitrylowe? Które niestety przy swoich alergiach jestem zmuszona używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Z rękawiczkami nie pomogę, bo nie wiem zupełnie co to jest. :(
      Ale może Julia (nanowośmieci.pl) zbada kiedyś ten temat... ;) :D

      Usuń
    2. Pisałam do Juli, może będzie wiedziała, pisałam też do sklepu,który zajmuje się dystrybucją. Pozostaje czekać na info.

      Usuń
    3. Ręczkawiczki do suchego.

      Usuń
  2. Truskawka też ma już żwirek drewniany biodegradowalny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Brudne pieluszki: Cóż mogę napisać..." - zaczekam aż będziesz miała swoje dzieci, może zmienisz zdanie :-)))) Sam byłem sceptyczny, ale, wspominając te dni z dzieckiem i jego kupami, nie jeden raz w myślach dziękowałem wynalazcę tych pieluchów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi bardzo, że wygoda jest dla Ciebie ważniejsza niż czystość planety. Dla mnie nie jest. Wkrótce podzielę się własnymi i nie tylko doświadczeniami w sprawie wielorazowych pieluch. :)

      Usuń
    2. Gratuluję! Ale jak wyobrażasz sobie nastepujące: ty, dziecko, wielorazowe pieluchy, i taka zima, jak opisywałaś, w domu 10 stopni?
      Dorota, przeginasz. Przed ludźmi są dwa kierunki: back to the dark ages, bez technologii, z chorobami, i t.d., i drugi: znaleźć sposób na przetwarzanie tych śmieci, które wytwarza cywilizacja, zachowanie energii i t.p. Ty wybrałaś na razie sposób hybrydowy, ani to, ani to.

      Usuń
    3. Najpierw znajdźmy sposób na przetwarzanie tych śmieci, a potem je produkujmy.

      O tym, czy przeginam niech decyduje mój mąż, najbliższa rodzina, lekarz albo inne służby, które mogłyby stwierdzić, czy żyjąc tak jak żyję komukolwiek szkodzę lub łamię prawo.

      Twoje osądy na mój temat są bardzo krzywdzące. Nie widzę też powodu, dla którego miałabym się tłumaczyć z moich wyobrażeń na temat życia z dzieckiem na forum publicznym. Na blogu dzielę się doświadczeniami i pomysłami - jeśli kogoś zainspirują, miło mi.

      Usuń
    4. Yarema - czekaj czekaj,powiedz swojej mamie,że przasadzała,gdy prała we Frani Twoje tetrowe pieluchy! Że mogła ściągnąć z zachodu pampersy...Serio jako dziecko nie nosiłeś pieluch wielorazowych?I to jeszcze gdy nie było pralek automatycznych....
      Dodatkowo jako kobieta która ma okres(wybacz,ale muszę to przytoczyć), i po 3 dniach z chodzeniem z plastikiem w majtkach się odparzam okrutnie,nie wyobrażam sobie,by moje dziecko przez rok nosiło plastik na pupie!

      Usuń
  4. Przepraszam bardzo jeśli obraziłem. Na prawdę nie chciałem. Nie wystawiam życia prywatnego w internet i nikomu nie radzę, prosiłem tylko rozważyć sytuację hipotetyczną. I chciałem powiedzieć tylko, że nie wszystko jest tak fajnie i kolorowo, i zawszę są plusy i minusy. I jeszcze jedna rzecz, o której nie piszą: zwolennicy tak zwanego "eko" niestety nie tworzą kulturę prawdziwego "eko", a tylko subkulturę w kulturze "techno". Tak czy inaczej korzystają z produktów wytwarzanych przez kulturę "techno". Nawet te worki papierowe zrobione za pomocą technologii i materiałów nie za bardzo ekologicznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plusem jednorazowej pieluszki jest wygoda. Minusem?

      "Przeciętne polskie dziecko spędza w pieluszce nieco ponad 2 lata. W tym czasie zużywa co najmniej 6 tysięcy pieluszek jednorazowych. Do wyprodukowania plastiku i papieru zawartego w tylu jednorazówkach zużywa się 1500 litrów ropy i ponad cztery dorosłe drzewa. Mokra pielucha waży około kilograma, co daje średnio 6 ton odpadów."

      Mi to wystarcza, by zrezygnować z wygody.

      Tak, pieluszki wielorazowe też trzeba wytworzyć i zutylizować. Też pochłania to surowce i energię. Ale o wiele mniej.

      Trudno mi dzielić ludzi na "tak zwanych" ekologów i "prawdziwych" ekologów i raczej się tego nie podejmę. Nie wiem też, czy odważyłabym się stwierdzić, że są przed nami jedynie dwa kierunki. Szukam rozwiązań jak najmniej szkodliwych i możliwie przystających do obecnych czasów, wiedzy i standardów (m.in. higienicznych).

      Tak, torebki papierowe nie są rozwiązaniem idealnym - wspomniałam o tym w artykule. Być może jedyną ich zaletą jest fakt, że rozkładają się 6 miesięcy zamiast 400 lat. Zawsze coś.

      Napisałam również, że promuję niczym nie wyłożone wiaderko, łopatkę, kompost i wodę. Możesz mi oczywiście zarzucić, że nie wiem nic na ten temat, bo zwierząt nie posiadam. Tak, obecnie nie mam zwierząt, ale kiedyś mieszkałam w domu gdzie były psy i koty i przetestowałam te sposoby.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o wielorazowe pieluchy stosowałam na dziecku i nie znam minusów. Jednorazowe? Tak, wygodne,do czasu wystąpienia uczulenia u dziecka. Dodam, że to było jedyne uczulenie do tej pory,a ma 7 lat.

      Usuń
    3. Ale fajnie. Serce rośnie!

      Usuń
    4. Moi obaj synowie pieluchowani wielorazowo. Nie ma minusów. Jeżeli chodzi o okres-kubeczek menstruacyjny - boski wynalazek.

      Usuń
  5. W Warszawie można wrzucać psie kupy do dowolnego śmietnika i jest to ustawowo ustalone :) Niestety, niektórzy wciąż uważają, że od sprzątania po psie korona im z głowy spadnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mi przykro, że tak jest. :(

      Usuń
  6. Pampers "rozkłada się powoli" - nie rozkłada się bo to jest odpad złożony z kilku różnych tworzyw sztucznych, które rozpadną się na drobiny, skażając środowisko. W Polsce tego typu odpadów nie powinno się składować (przepisy), gdyż mają zbyt dużą wartość energetyczną. Wraz z innymi zmieszanymi, zostanie przekazany do zakładu mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, gdzie uszczęśliwi linię sortowniczą, w tym ręcznych sortowaczy, a później ewentualnie trafi do spalenia, czyli też będzie truć. Pieluch wielorazowe to jedyna i słuszna :-) opcja, także pod względem komfortu malucha - rzadziej się odparza, jeśli oczywiście rodzic reaguje prawidłowo na alarm głosowy i 'wypełniacz' ;-) Tu jest porównanie klasycznych jednorazowych pampersów z wielokrotnego użytku: http://www.darlingsdownunder.com.au/img/uploaded/environmental-comparison.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz od profesjonalisty!
      Grafika daje do myślenia!

      Artykuł o pieluszkach już wkrótce. :D

      Usuń
  7. A ja niestety poległam przy stosowaniu wielorazówek :/ być może miałam słabej jakości.. Przeciekały niemiłosiernie. Prania miałam 3 razy więcej niż normalnie :/
    Ale popieram i podziwiam gdy ktoś wytrwa tylko przy wielorazówkach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że spróbowałaś!!!! :D

      Usuń
  8. Ja też próbowałam z wielorazówkami i one po prostu przeciekały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Może były przepełnione lub źle założone, albo membrana była już sprana?

      Usuń
  9. Jako specjalistka od kociego żwirku mogę zaproponować używanie żwirków ekologicznych. Tj. wykonanych z odpadów z tartaku (trocin sosnowych) np. Cat's Best OKO plus lub śruty kukurydzianej np. Benek Corn Cat. Jeden i drugi, jak się zbryli, można go utylizować w toalecie, są produkowane z odpadów (upcykling) oraz są lekkie! Nie trzeba dźwigać ciężkiego bentonitu do domu! A bentonit, to skała będąca surowcem nieodnawialnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Twoje wskazówki posłużą innym kociarzom. Dziękuję!

      Usuń
  10. Drewniane żwirki nie są dobre dla kotów (te w formie drewnianych pałeczek), bo takie podłoże jest dla nich nienaturalne. Koty najbardziej lubią się załatwiać do czegoś drobnego i sypkiego. Nieodpowiedni żwirek może być dla nich źródłem stresu oraz problemów kuwetowych. Ten wspomniany wyżej Benek Corn Cat wygląda obiecująco na zdjęciach, na pewno go wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Segregacja jak i czyszczenie koszy jest bardzo ważne :)

    OdpowiedzUsuń