środa, 31 sierpnia 2016

Sierpień 2016.

Pierwsze dwa tygodnie sierpnia były szalone. Dużo pracy w polu, zbiory i zmasowana produkcja przetworów, a to wszystko przeplatane wyścigami rowerowymi, spacerami na grzyby i odwiedzinami gości. W drugiej połowie było (z mojego punktu widzenia) już zdecydowanie mniej intensywnie. Ponieważ zdjęć napstrykałam bardzo mało*, musicie uwierzyć mi na słowo...

Dni coraz krótsze, ale w Beskidzie nadal pięknie...




Marzenie spełnione, maraton rowerowy MTB na dystansie GIGA (90km) przejechany!






*Większość zdjęć w tym artykule pochodzi z galerii mojej koleżanki Magdy. Dziękuję! :*

W tym miesiącu cieszyliśmy się pełnią lata. Zbiory udały się jak nigdy. Zajadaliśmy się własnymi ziemniakami, fasolką szparagową, kapustą, pomidorami, marchewką, szpinakiem, pietruszką, ogórkami, cukinią i burakami (w zmasowanej ilości), świeżą cebulką, liśćmi shiso i innymi ziołami. Pod koniec miesiąca do tej listy dołączyły kukurydza i papryka. Dojrzało też kilka bakłażanów i ponad dwadzieścia dyni! 

W sam raz na pyszną sałatkę!








Sklep odwiedzaliśmy tylko by kupić mąkę, cukier, sól i pieczywo, a także owoce, bo sad jeszcze młody i niekompletny.

Nie sposób było przejeść wszystkiego, co zebraliśmy z grządek. Gdy nie mieliśmy sił i czasu przerabiać, rozdawaliśmy sąsiadom, znajomym i rodzinie, spora część wylądowała jednak w słoikach. Zrobiliśmy kolejne partie przetworów pomidorowych i sałatek z buraka. Zebraliśmy  też dwie skrzynki cebuli na zimę.

Dosuszanie cebuli.
Nie obyło się bez porażek. Buraczki z czosnkiem na zimę, po dwóch tygodniach wyszły ze słoików, a próba ukiszenia kapusty w beczce zakończyła się fatalnie.

A miało być tak pięknie...
Więcej szczęścia mieliśmy podczas grzybowych spacerów. Spiżarnia pęka w szwach od suszu i słoiczków z marynowanymi grzybkami, a zamrażalnik wypełniony jest kurkami... Teraz muszę się podszkolić w grzybowych przepisach.

Grzybowe zbiory.








Marynowane pyszności.

Poza robieniem przetworów obijałam się jak nigdy, ale nie mogę tego napisać o moim mężu. Naprawił miejsce na ognisko, zakończył przygotowywanie drewna na zimę, wkopał wszystkie słupki do ogrodzenia sadu i grządek, nazbierał 3 kg dzikich jeżyn na przetwory, a z ostatnich dostępnych nam desek (poszalunkowych, całych pokrytych betonem) zbudował półkę (oczywiście po uprzednim ich odczyszczeniu).


Drewutnia ma już dach, a wielkie kłody zamieniły się w połupane metrówki! :)
Słupki wkopane!




14 komentarzy:

  1. Wow gratuluję! Cudowne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też robiłam przetwory i niestety 2 słoiczki malin z ksylitolem poszły "na grzyby". Jedne ogórki kiszone również. A próbowałaś kiedyś kisić cytryny? Co prawda to nie jest nasz lokalny produkt, ale jestem ciekawa ich smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytryn nie kisiłam! Brzmi egzotycznie! Kiedyś robiłam cytryny w syropie cukrowym. Coś w ten deseń: http://www.crustanddust.pl/2014/12/syrop-do-herbaty-z-kandyzowanymi.html

      Usuń
  3. Super fotki :-) Gratuluję. Bardzo podoba mi się Twoja drewutnia. Coś wspaniałego. Ja niestety mieszkam w mieście i nie mogę sobie pozwolić na coś podobnego. Zawsze ciągnęło mnie za miasto.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow gratuluję! Cudowne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Забавы для малышек различного возраста невозможны без игровой мебели. Игрушечная мебель целиком повторяет оригинальное изделие. Кукольная кровать может быть в маркете Вайлдберриз требуемого вида. Когда у девчонки множество Барби, в обязательном порядке нужен комплект http://www.ejiang.org/home.php?mod=space&uid=6840.

    OdpowiedzUsuń
  7. Маленькая мебель может быть онлайн-магазине SunnyToy конкретного вида. В том случае, когда у малышки много куколок, конечно потребуется комплект http://www.chao-cn.com/home.php?mod=space&uid=1080895. Маленькая кровать полностью повторяет оригинальное изделие. Забавы для девчонок младших возрастов невозможны без маленькой спальной мебели.

    OdpowiedzUsuń