wtorek, 6 października 2015

Jesienna zapiekanka z kaszy jaglanej i dyni.

Dynia króluje w mojej kuchni już od ponad miesiąca. To niezwykle wdzięczne warzywo o tej porze roku. Dzięki swojemu lekko słodkiemu smakowi stanowi doskonały wypełniacz i można ją przyprawiać na sto sposobów, za każdym razem odkrywając nową nutę dyniowego smaku. I ten ciepły pomarańcz... uwielbiam jedzenie w kolorach jesieni! 

Wczoraj przygotowałam więc dynię w kolejnej odsłonie - z kaszą jaglaną, papryką i pietruszką stworzyła wspaniałą zapiekankę. By nadać jej serowego posmaku całość posypałam drożdżowymi płatkami.





piątek, 2 października 2015

Grzybobranie na talerzu, czyli zupa grzybowa z topinamburem!

Od kiedy dowiedzieliśmy się co takiego rośnie na naszych polach marzyłam by ugotować coś z tajemniczego topinamburu, czyli ziemniaka Indian. 

Natomiast kilka dni temu, wieczorem poszliśmy przywitać się z panią sołtys. Tak się złożyło, że akurat obierała grzyby. Całą kuchnię miała w grzybach. Ja to tylko tak popołudniu, na chwilkę poszłam, pod takie drzewka, pod którymi zawsze coś jest. A te? Te dostałam. Piękne, prawda? - powiedziała. Wracając do domu, mój mąż mówi tak - Założę się, że teraz w każdym domu siedzi baba i obiera grzyby. Postanowiliśmy więc wybrać się na grzybobranie.




Komosa ryżowa z czerwoną fasolą, kukurydzą i papryką.

Lubię potrawy jednogarnkowe, na bazie kaszy lub ryżu, gdyż można je szybko i łatwo przyrządzić w prawie każdych warunkach. Niestety na blogach przepisy na takie dania są w moim odczuciu wyjątkowo mało popularne. Zastanawiałam się z czego to wynika i doszłam do wniosku, że dzieje się tak dlatego, że ugotowana kasza nie jest zbyt fotogeniczna. Trudno! Ważne, że jest smaczna, pożywna i zdrowa. 


Dziś postanowiłam ugotować quinoa, czyli komosę ryżową. Tak naprawdę nie jest to kasza, choć z wyglądu i konsystencji bardzo ją przypomina. Znana jest jako źródło wysokiej jakości białka. Quinoa uprawia się w Ameryce Południowej, dlatego wrzuciłam do niej takie produkty, które kojarzą mi się z kuchnią z tamtych rejonów.


Owsianka z borówkami i cynamonem.

Dzisiejszy poranek powitał nas mgłami i słońcem. Zjedliśmy czym prędzej pożywne śniadanie i poszliśmy na spacer pod las by spojrzeć z góry na beskidzkie grzbiety osnute mgłą. Na stole zagościła ciepła owsianka. Tym razem z borówkami i cynamonem.

czwartek, 1 października 2015

Działka w mieście.

W tym poście chciałabym pokazać, że aby uprawiać własne warzywa nie trzeba wcale mieszkać na wsi lub w domu w ogrodem. Zanim przeprowadziliśmy się w góry, uczyliśmy się uprawiać ziemię na działce w mieście (w Rodzinnych Ogródkach Działkowych). Okazało się, że ogrodnictwo to zajęcie, które porywa mnie prawie tak samo jak uczenie polskiego, gotowanie, jazda na rowerze, czy czytanie książek. No dobra, nie tak bardzo jak jazda na rowerze (co właśnie słusznie zauważył mój mąż), ale grzebanie w ziemi wciąga... A plony najwyższej jakości warzyw i owoców wystarczają co najmniej na sezon letni.


Wiosna w ogródku działkowym.

Ognista zupa z dynią i papryką.

Październikowy poranek powitał nas przymrozkiem, więc od rana palę w piecu. Upiekłam już chleb, ugotowałam zupę, fasolę, herbatę i wodę na pranie. Cieszę się jak głupia, bo to mój pierwszy chleb z wiejskiego pieca, wygląda na udany i pachnie nim w całym domu!! Ale to nie on będzie bohaterem dzisiejszego wpisu, a zupa. Ognista zupa! Jedna z moich ulubionych, gotuję ją zwłaszcza jesienią, gdy dyni i czerwonej papryki jest pod dostatkiem. Zachwyca mnie kolorem i smakiem, warzywa dają słodycz, cytryna zakwasza, a przyprawy przyostrzają.




środa, 30 września 2015

Krupnik z łemkowskiej chaty.

Na pierwszy obiad, tuż po przeprowadzce w Beskid Niski ugotowałam krupnik. To cudowna, pożywna i rozgrzewająca zupa doskonała na sezon jesienno-zimowy. Lubię ją tym bardziej, że nie wymaga żadnych skomplikowanych składników. 



piątek, 25 września 2015

Jak gotować tak, żeby nic się nie marnowało?

"Wyrzucając kanapkę marnujesz 90 litrów wody zużytej na jej wyprodukowanie, wyrzucając kilogram wołowiny marnujesz od 5-10 tysięcy litrów wody, wyrzucając kilogram ziemniaków marnujesz 300 litrów wody..." tak zaczyna się spot reklamowy kampanii nie marnuj jedzenia. Z jednej strony, bardzo źle, że taka akcja jest potrzebna, z drugiej cieszę się, że problem został ujawniony, a tysiące ludzi dzieli się pomysłami jak żyć ekologiczniej i ekonomiczniej.




W moim domu wyrzucenie jedzenia jest nie do pomyślenia. Nie chodzi tylko o marnowanie pieniędzy, czy wody. Jedzenie jest dla mnie czymś świętym, czymś na co trzeba pracować i na co poświęca się czas - najpierw by zdobyć półprodukty, a potem by przyrządzić posiłek. To także zupełnie niepotrzebne produkowanie śmieci.

Nawet jeśli mamy w domu zwierzęta lub hodujemy kury, karmienie ich domowym jedzeniem nie jest najlepszym pomysłem. Traktowanie zwierząt jak jedzeniowych odkurzaczy, może okazać się katastrofalne w skutkach dla zdrowia naszych ulubieńców. Przejadanie się po to tylko by zjeść coś, czego nagotowaliśmy za dużo też nie jest dobrym wyjściem. Jedzenie przestaje być niezbędnym paliwem i zaczyna szkodzić nam samym. 

Aby nie marnować jedzenia dobrze jest:
  • znać potrzeby i upodobania domowników,
  • wiedzieć co mamy w lodówce, szafce lub domowej spiżarni, od czasu do czasu robić przegląd posiadanych produktów, sprawdzać daty ważności i gotować z tego co może się najszybciej zepsuć; nie dopuścić do tego by produkty straciły datę przydatności do spożycia, chleb spleśniał, ugotowana kasza skisła, a warzywa się zepsuły, bo wtedy nie pozostaje nam nic innego jak tylko je wyrzucić,
  • planować zakupy z kartką i ołówkiem; zapisywać na bieżąco to, co się skończyło i robić zakupy dopiero wtedy, gdy na liście jest kilka pozycji; zaopatrywać się w to, co faktycznie jest nam potrzebne, a nie to, co akurat jest w promocji,
  • być świadomym tego, co nam zostało z dnia poprzedniego i co trzeba przerobić (można wieszać przypominajkę na drzwiach lodówki),
  • nie gotować i nie otwierać nowego jedzenia, gdy mamy coś, co nadaje się do jedzenia i może się szybko zepsuć,
  • gotować małe porcje, jeśli nie lubimy jeść w kółko tego samego,
  • mieć kilka potraw, które lubimy i możemy przyrządzić na szybko (maks. 15-20 minut) ze składników, które zawsze mamy w domu - to jedzenie na czarną godzinę gdy okaże się, że jesteśmy wyjątkowo głodni, a obiad był za mały.

wtorek, 22 września 2015

Kompost - dlaczego taki ważny?

Produkcja kompostu to prosty sposób na zagospodarowanie odpadków ogrodowych i kuchennych oraz produkcję ekologicznego nawozu. Szacuje się, że w przeciętnym gospodarstwie domowym materiał nadający się do kompostowania stanowi ponad 40% wszystkich odpadków. Po co je wyrzucać, skoro dzięki nim możemy uzyskać "czarne złoto ogrodników".



Uważam, że prowadzenie kompostu jest jednym z filarów ekologicznego życia. Pozwala produkować mniej śmieci i wytwarzać cenny nawóz dla ekologicznych roślin. W tym poście postaram się przedstawić w skrócie na czym polega kompostowanie w ogrodzie, a potem obalić kilka mitów, które pokutują w naszym społeczeństwie i powodują, że kompostowanie kojarzy się z czymś  śmierdzącym i szalenie kłopotliwym. Wszak by kompostować kuchenne obierki, nie trzeba mieć wcale domu z ogrodem!

Placek ze śliwkami.

Najbardziej smakują mi klasyczne domowe ciasta z owocami sezonowymi. Lubię je także za to, że są niezawodne i proste w przygotowaniu. Dziś czas na klasyk, czyli drożdżowe ciasto z węgierkami. Piekłam je w tortownicy o średnicy 26 centymetrów.