poniedziałek, 15 listopada 2021

Ogrodowe zabawy dla małych dzieci

Jakiś czas temu postanowiłam, że stworzę poradnik dla rodziców małych dzieci, którzy marzą o uprawianiu własnych warzyw. Chciałam podać dalej magiczną listę grządkowych zabaw, które można szybko i bezboleśnie zaanimować, a potem dyskretnie wycofać się do spokojnego siania, plewienia, podlewania i tym podobnych… 



Zaczęłam je spisywać. Wraz z rozwojem sezonu ogrodniczego myślałam coraz częściej: „Ha ha ha! Babo, ale masz tupet!”. 

Bo z dziećmi tak jest, że to, co sprawdzi się przez dwa tygodnie wiosną, niekoniecznie zadziała latem. Co zaciekawi kilka razy, w końcu przestaje być interesujące. Co nie wkurza nas rodziców w ciepły dzień, często denerwuje w dni chłodniejsze. Zapraszając dzieci do ogródka trzeba też liczyć się z rozsypanymi nasionami, podeptaną grządką, pourywanymi liśćmi warzyw, hektolitrami wylanej wody, ubraniami przemoczonymi oraz wysmarowanymi błotem z każdej strony, a także marudzeniem, że nudno czy głodno albo na odwrót, że nigdy się bawić nie przestaną i chcą nocować w szklarni! Maluchy wciąż potrzebują uwagi i zaangażowania. 

niedziela, 14 listopada 2021

Więcej luzu…

To zdjęcie zarobiła nam A. dokładnie miesiąc temu. Kilka godzin wcześniej napisała, czy nie zabierzemy się z nią i jej córeczką do mini zoo w Zdyni. Nie mogła trafić lepiej! Mieliśmy za sobą trudną noc, dzieci marudziły, krzyczały i piszczały, a my zastanawialiśmy się, jak przeżyjemy tamten poranek a potem cały dzień, gdy ciężko zebrać myśli i zrobić śniadanie. Kiedy tak bardzo chcieliśmy wypoczynku, ciszy, beztroski…



W aucie grałam z dziećmi w pytania z gry „5 sekund junior”, w mini zoo było cudownie, a dzień potoczył się później jak z płatka.


To zdjęcie jest dla mnie symbolem luzu i odpuszczania. Przyjmowania wsparcia. Beztroski. Braku konsekwencji. I tego, ile mogę nauczyć się od dzieci oraz innych ludzi. Jak ważne jest szukanie uproszczeń. Widzenia świata w całym spektrum barw, a nie tylko czerni i bieli.


Jakieś 10 lat temu postanowiłam nie chodzić do zoo. Jeszcze niedawno nie chciałam przyznać, że używanie jednorazowych pieluszek na wyjścia może pomoc mojemu kręgosłupowi i głowie. Zanim starszak poszedł do przedszkola uważałam dawanie dzieciom kupnych słodyczy i puszczanie bajek za coś niewskazanego.


I choć wciąż ważna jest dla mnie ekologia, niejeżdżenie autem, niejedzenie mięsa, niekupowanie za wiele i produkowanie jak najmniejszej ilości śmieci, to pozwalam sobie i mojej rodzinie na znacznie więcej luzu…

sobota, 13 listopada 2021

„Mąka i czas” oraz „Chleb i okruszki” - dwie świetne książki o wyrabianiu domowego pieczywa!

Kilka tygodni temu po długiej letniej przerwie wróciłam do pieczenia chleba. Pomogły mi w tym dwie książki, gliniany garnek pożyczony od koleżanki i wskazówki kolegi. Głównym napędem była motywacja do jedzenia zdrowiej i smaczniej oraz produkowania mniejszej ilości śmieci (w naszej okolicy bardzo trudno o kupne pieczywo nieopakowane w foliowy worek).


Chciałabym napisać co nieco o książkach, bo obie pozycje, z których korzystam uważam za warte uwagi.



Pierwsza z nich to „Chleb i okruszki” Elizy Mórawskiej-Kmity autorki bloga White Plate, którą kupiłam rok temu. W pozycji znajdziemy liczne wskazówki jak stworzyć domową piekarnię oraz przepisy na chleby, bułki i drożdżówki. Poznamy etapy robienia chleba i tworzenia własnego zakwasu. Receptury są opisane w taki sposób, że dokładnie wiemy co, jak, po co i kiedy z pieczywem zrobić. Z tej książki najczęściej piekę kardamonowe ślimaczki z cynamonem. Dzięki niej nauczyłam się piec chleb tostowy i odważyłam przetestowania przepisów na chleby z garnka.


Druga pozycja to „Mąka i woda” Sabiny Francuz, dostałam ją od Wydawnictwa Znak. Autorka tej książki jest włascicielką restauracji Głodne Kawałki. W jej publikacji oprócz receptur na zakwasowe oraz drożdżowe chleby, znajdziemy przepisy na różnego rodzaju pieczywo z całego świata. Przed lekturą tej książki nie miałam pojęcia jak zrobić smaczne domowe krakersy, macę, filo, bourekas, scones, chaczapuri, precle jerozolimskie czy grecką pitę. Tutaj mamy zebrane wszystko w jednym miejscu! Dodatkowo dostajemy też cały rozdział wskazówek, jak przyrządzić nietuzinkowe potrawy z czerstwego chleba i bułek. 



Wypiekanie domowego pieczywa to czynność, którą warto zacząć jesienią lub zimą, kiedy więcej czasu spędzamy w domach. Aromat i ciepło z piekarnika dostajemy w gratisie, a smak jest absolutnie wyjątkowy!


Kto już pokochał pieczenie, a kto chciałby spróbować robić własny chleb?


czwartek, 11 listopada 2021

Flaga z liścia, czyli o patriotyzmie…

 Gdy wróciliśmy z rowerowej wycieczki i dreptalismy do domu, usłyszałam:


- Mamoooo! My musimy powiesić flage!

- Taaak?

- Noo tak! Śpiewaliśmy ostatnio w pjećkolu „Z ziemi polskiej do polskiej” i ceba jesce powiesić flage!

- Aha...

- Wiem! Psykleimy taśmom ten liść do tego patyka i jus będziemy ją mieć.

- Podoba mi się taka flaga!


Jakiś czas temu rozmawialiśmy z mężem o tym, co jak i dlaczego chcielibyśmy świętować. Dużo było w tej rozmowie marzeń o celebrowaniu zielenienia się trawy, pierwszego ciepłego dnia wiosny, zbioru truskawek latem, grzybów jesienią i marchwi przed zimą. Flaga z wielkiego liścia żywokostu wpisałaby się w te święta niesamowicie.



A co z moim patriotyzmem? Nie lubię słowa patriotyzm, mam z nim problem. Czuję się obywatelką świata i kimś, kto doświadcza człowieczeństwa w towarzystwie innych ludzi ale też przyrody. Mam poczucie, że nikt z nas nie ma wpływu na czas, miejsce i kulturę, w których się urodził oraz wychował. Nie mam ochoty nikogo zabijać i z nikim walczyć. Nie czuję, żeby flaga i hymn (pełny przemocy) czyniły mnie lepszą. Ani żeby to, kto wygra mecz czy wyścig było najważniejszą rzeczą na świecie (choć uwielbiam, kiedy ludzie uprawiają sport i czerpią z tego radość). Lubię lokalność i starania, by najbliższej okolicy i ludziom tu mieszkającym było ze mną jak najlepiej. 


Bliskie mi są wartości ekologiczne, bo zakładają dbanie o bliższe i dalsze środowisko oraz ludzi, którzy je zamieszkują.


Jak jest u Was z patriotyzmem? A ze świętowaniem? Podoba Wam się flaga z patyka i liścia?

środa, 10 listopada 2021

Zakupy spożywcze

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o tym, jak zaopatrujemy się w różne produkty sypkie - strączki, bakalie, nasiona, przyprawy, kasze, ryż i tym podobne.

 


Gdy robię takie zakupy, to ważne jest dla mnie, by produkty spożywcze miały prosty skład, były jak najbardziej ekologiczne i opakowane w jak najmniej plastiku, ale też nie kosztowały fortuny i nie zajmowały dużo czasu.

wtorek, 9 listopada 2021

Co tracimy rezygnując z samochodu?

Gdy ktoś dowiaduje się, że nie mamy auta, dostaję pytania, jak bardzo mnie to ogranicza i ile tracę rezygnując z takiej formy transportu.



Nie da się zaprzeczyć, że nie chcąc jeździć samochodem i nie mając dostępu do dobrej komunikacji, zasięg codziennych dojazdów zawęża się do promienia 5, 10, maksymalnie 15 kilometrów.


Rezygnację z samochodu porównałabym do usunięcia mięsa z diety. Szukamy innych, z początku może nieoczywistych rozwiązań. Wprowadzamy sobie ograniczenia, które czasem okazują się zdrowe i wspierające, a czasami frustrujace. Niewątpliwie coś tracimy, ale zawsze coś innego mamy w zamian, bo życie nie znosi próżni.


Jakiś czas temu dotarło do mnie, że nie jestem w stanie fizycznie robić wszystkiego, co mi się marzy, bo doba się nie rozciąga. Uświadomiłam też sobie obecność wielu lokalnych opcji i fakt, że nigdy nie starczy mi czasu, by z wszystkich skorzystać. Braki dają motywację do tworzenia rzeczy na miejscu. 


Wątpię, czy da się wyliczyć i porównać stratę z zyskiem, ograniczenia z potencjałem.


A Wy? Zastanawiacie się, co tracicie jeżdżąc autem? A co rezygnując z tej jazdy?

poniedziałek, 8 listopada 2021

Zachwyty nad książką „Jadłonomia po polsku” Marty Dymek

Gotować uwielbiam, ale że robię to wciąż i wciąż, czasem lubię odetchnąć od tego zajęcia.

Dziś chciałabym Wam pokazać książkę kucharską, dzięki której jem roślinnie, zdrowo, pełnowartościowo, do syta, swojsko i pysznie, ALE SPĘDZAM W KUCHNI MNIEJ CZASU!


A to dlatego, że od jakiegoś czasu przygotowaniem gara zupy, który starcza naszej rodzinie za dwa sycące obiady, zajmuje się coraz częściej mój mąż - osoba wcześniej nie gotująca prawie nic. 

niedziela, 7 listopada 2021

Sytuacje zagrażające życiu lub zdrowiu i brak auta…

 „A co jak się dzieje coś, co zagraża życiu lub zdrowiu i trzeba pilnie do szpitala? Jak radzicie sobie bez auta?”



Cóż, mam w tym temacie pewne doświadczenie i myślę, że przyszedł czas, żeby się nim podzielić.


sobota, 6 listopada 2021

Używane rzeczy na prezent?

Za miesiąc mikołajkowa noc. Pierwszy raz świętowaliśmy ją w zeszłym roku. Syn dostał kombinezon pszczelarski odkupiony za słoik naszego miodu od starszego kolegi, pomarańcze, książkę „Zima w Dolinie Muminków” i wielkiego czekoladowego mikołaja. Córeczka była według nas za mała na prezenty.



Tym razem chciałabym obdarować oboje dzieci, a podarki kupić w 100% z drugiej ręki. 


piątek, 5 listopada 2021

Pierniczkowe gofry

Jak zużyć nadmiar zakwasu, gdy pieczemy domowy chleb? Na przykład robiąc wegańskie gofry pierniczkowe! Doskonałe na jesień oraz zimę, pyszne z dżemem i bez.

 





Receptura powstała spontanicznie, gdy po pół roku wróciłam do wypiekania chleba, a ilość zakwasu, który wyprodukowałam, znacznie przerosła moje moce przerobowe.