poniedziałek, 24 października 2016

Upcycling - drugie życie śmieci.

Płaszcz z koca, szydełko z jednorazowych pałeczek, stare klapki przerobione na modne obuwie, wycieraczka ze starych podkoszulków, doniczka z puszki po groszku, pudełko śniadaniowe z plastikowej butelki, świecznik z kartonu po mleku... Julia Wizowska pokazuje, że temu, co na pozór nieprzydatne można nadać drugie życie - ozdabiając lub przetwarzając! Na swoim blogu Na nowo śmieci prezentuje coraz to nowe pomysły i patenty, a także opisuje co robić z którymi kategoriami śmieci, by jak najmniej szkodzić środowisku. Dziś mam dla Was wywiad z autorką inspirującego bloga o upcyclingu!

Mój skromny upcycling październikowy:
skarpetki z resztek włóczek po babci męża, jeżynówka w butelce po oleju i foremki na mydło z kartonu po przesyłce.









 
Co to jest upcycling? 

To przetwarzanie surowca w taki sposób, by powstał nowy produkt o wyższej wartości. Mówiąc prościej, upcyklingiem jest przerobienie jakiejś niepotrzebnej rzeczy, śmiecia, w pełnowartościowy i funkcjonalny przedmiot, który posłuży nam jeszcze przez dłuższy czas. Dzięki temu my zyskamy, a na wysypisko trafi mniej odpadów. 

Od czego się zaczęło? Kiedy zainteresowałaś się tym tematem? Jaka była pierwsza rzecz, którą zrobiłaś ze śmieci? 

To się stało mniej więcej rok temu. Wróciliśmy właśnie z G., moim mężem, z wyjazdu służbowego – ostatniego, który był potrzebny do ukończenia książki. Przedtem przez dwa lata byliśmy w rozjazdach, a tu nagle koniec. Zaczęłam się zastanawiać co dalej. A jako że ślub wzięliśmy dosłownie parę miesięcy wcześniej, to pojawiła się potrzeba wicia gniazda. Wydziergałam więc dywanik z włóczki bawełnianej – ucieszyłam się wtedy, że jest ona bezodpadowa, bo powstaje z resztek po uszyciu t-shirtów. Potem postanowiłam zrobić pufę: włóczkę zrobiłam już samodzielnie ze starego prześcieradła. Uszyłam jeszcze pokrowce na jaśki, jeden z koszuli G., a drugi z mojej tuniki. I kiedy tak przerabiałam „śmieci” na nowo, pomyślałam sobie, że fajnie byłoby podzielić się tymi pomysłami z innymi. I założyłam bloga.

Czy myślisz, że wszystko da się przerobić? 

Jak najbardziej! Co prawda, jedne rzeczy przerabia się łatwiej, bo można z marszu znaleźć dla nich wiele różnych zastosowań. Inne ciężej, bo nad upcyklingiem trzeba dłużej się zastanowić. Wszystko jest jednak kwestią pomysłu i wyobraźni. Ostatnio, na przykład, zostałam zapytana o to, co można zrobić z opakowania po tuszu do rzęs. Jeszcze nie wiem, ale pewnego dnia mnie olśni :)

Gdzie szukasz inspiracji?

Różnie. Najczęściej z głowy. Pomysły podsuwają mi też znajomi. Mówią: a ja bym z plastikowej butelki zrobił to i to. Albo podsyłają linki do zagranicznych blogów upcyklingowych. Wchodzę na nie i w trakcie oglądania zdjęć wpadam na jakieś własne rozwiązania. Czasami pomysły przychodzą zupełnie niespodziewanie: dostałam kiedyś przesyłkę z zamówioną przez internet książką, paczka była zapakowana w mapę Budapesztu. Od tamtej pory sama do pakowania wykorzystuję makulaturę.

Czy przerabianie śmieci nie wydaje Ci się obrzydliwe? 

Haha, nie. W końcu, surowców nie szukam na wysypisku, tylko wykorzystuję to, co mam pod ręką w domu. To są słoiki po produktach spożywczych, opakowania po kosmetykach, papier gazetowy albo książkowy, stare ubrania.

Czy najpierw jest śmieć, który trzeba jakoś zużyć, czy domowa potrzeba i próba zrobienia jej z dostępnych materiałów?

Czasami patrzę na rzecz i już wiem, co z niej powstanie. Tak było z pledem, z którego uszyłam płaszcz. Niekiedy jest odwrotnie: w zeszłym roku potrzebowałam bombek na choinkę, więc zawczasu gromadziłam makulaturę, bo przypomniałam sobie o papier-mâché z czasów podstawówki. Jak mam jakiś fajny materiał, o którym wiem, że ma potencjał do przeróbek, to go odkładam do czasu, aż wpadnę na jakiś pomysł. 

Czy kupując jakąś rzecz myślisz od razu jak przerobić jej opakowanie? 

Opakowanie produktu raczej nie wpływa na moje decyzje zakupowe. Chociaż raz faktycznie mi się zdarzyło kierować się tym kryterium. Wybierałam w sklepie konfiturę: obydwie miały podobny skład i smak, ale stwierdziłam, że z jednego z tych słoików można zrobić fajny świecznik, a z drugiego nie. Konfiturę kupiłam, a ze słoika zrobiłam później świecznik. 

Jaki typ śmieci najczęściej przetwarzasz? 

Właściwie każdy. Uwielbiam natomiast tkaninę. Lubię szyć i dziergać – te czynności mnie uspokajają i relaksują po pracy. Staram się też być samowystarczalna w tym zakresie, więc kupuję jak najmniej ubrań i jak najwięcej robię i przerabiam sama. To jest kwestia praktyczna (jestem dość niska i ciężko znaleźć pasującą na mnie odzież, która nie wymagałaby skracania albo zwężania), ale również ekologiczna. Przemysł tekstylny często wykorzystuje toksyczne barwniki, więc zarówno produkcja, jak i utylizacja ubrań szkodzi środowisku. Aby więc stare ubrania nie wylądowały na wysypisku i nie zatruwały gleby, przerabiam je i daję im drugie życie.

Co robisz ze stworzonymi dziełami? 

Niektóre robię stricte dla siebie albo do naszego z G. mieszkania. Z uszytej z koszuli torby na zakupy, świecznika z kartonów po mleku, wazonów z butelek albo szafki z kartonowych pudeł na obuwie i wielu innych rzeczy korzystamy na co dzień. Część komuś przekazuję, czasem daję w prezencie albo w ramach upominku. Czasami uda się kogoś w taki sposób „zarazić” upcyklingiem. 

Zarażeni? Mam nadzieję, że tak!

4 komentarze:

  1. Genialny pomysł, choć trzeba to lubić i mieć trochę zdolności manualnych. Ja jestem raczej z tych zdolnych inaczej :), ale czasami próbuję coś stworzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można polubić! :) Myślę też, że zdolności manualne nabywa się robiąc między innymi takie rzeczy. Trzymam kciuki za Twoje twory!

      Usuń
  2. A tutaj taka fajna inicjatywa:http://www.oddamodpady.pl/

    Pozdrawiam,
    Anka

    OdpowiedzUsuń