wtorek, 13 lutego 2018

Świadoma konsumpcja w praktyce.

Obojętne gdzie mieszkamy, jak pracujemy i jaki tryb życia prowadzimy, w dzisiejszym świecie trudno jest być samowystarczalnym. Każdy z nas je, dba o higienę, w coś się przyodziewa, jakoś przemieszcza i komunikuje z drugim człowiekiem. A może czasem buduje lub urządza dom? Choćbyśmy nie wiem jak chcieli nie uciekniemy przed nabywaniem dóbr i usług. O to, co robić, by nasze wybory konsumenckie jak najmniej szkodziły przyrodzie i nie wiązały się z wyzyskiem innych ludzi zapytałam Marię Humę, prezeskę Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie. Zapraszam na wywiad!

Wszystkie fotografie użyte w tym artykule pochodzą z archiwum mojej rozmówczyni.



Czym jest dla Ciebie świadoma konsumpcja?

Świadoma (zrównoważona, odpowiedzialna) konsumpcja to według mnie podejmowanie decyzji zakupowych z uwzględnieniem konsekwencji, jakie niesie ze sobą wydobycie surowców oraz produkcja, dystrybucja, użytkowanie i utylizacja danego towaru.

W praktyce oznacza to dla mnie kupowanie jak najmniej, wymienianie się przedmiotami, wybieranie produktów z ekologicznych i etycznych surowców, zwracanie uwagi na warunki pracy, opakowania, wspieranie ekonomii społecznej.

Kiedy i dlaczego zainteresowałaś się tą tematyką?

Tematyką tą zainteresowałam się jeszcze w trakcie studiów, bo studiowałam ochronę środowiska (Międzywydziałowe Studia Ochrony Środowiska) na UW. Specjalizację robiłam w Instytucie Studiów Regionalnych i Globalnych na Wydziale Geografii (wtedy nazywało się to Instytut Krajów Rozwijających się). Pracę magisterską pisałam o możliwościach wdrożenia zasady zrównoważonego rozwoju w gospodarce rolnej Nigerii. Pisząc o tym zwróciłam uwagę na przykład na ogromne nierówności związane z handlem międzynarodowym i problem drobnych rolników w krajach Globalnego Południa z dostępem do rynków, a także na brak suwerenności żywnościowej wielu krajów. Zwróciłam także uwagę na różne koncepcje i systemy, które w jakiś sposób poprawiają tę sytuację, na przykład na Sprawiedliwy Handel.

Dla wielu świadoma konsumpcja to pewien rodzaj fanaberii. Uważają, że dochodzenie w jaki sposób dany produkt został stworzony zabiera zbyt dużo czasu i energii. Nie widzą sensu...

Ja też widzę problem z tym jak wiele czasu i energii musi człowiek zużyć by dowiedzieć się co stoi za produktem, który kupuje. Ale warto podejść do tego ze zdrowym rozsądkiem i zaufać niektórym certyfikatom (choć ich mnogość też może przyprawić o zawrót głowy) czy poszperać w internecie by dowiedzieć się jakie standardy ekologiczne i społeczne spełnia firma, której produkt chcemy kupić. Aby ułatwić życie konsumentom i konsumentkom Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie prowadzi internetowy przewodnik zawierający ranking bardziej przyjaznych środowisku i odpowiedzialnych społecznie marek. Ranking można znaleźć na stronie: dobrezakupy.ekonsument.pl.

Inni uważają, że to drogie hobby, rodzaj snobizmu...

Na pewno kupowanie produktów z certyfikatami (na przykład jabłek  z certyfikatem rolnictwa ekologicznego czy bananów Fairtrade) oraz wyrobów od lokalnych twórców lubrzemieślników wiąże się z trochę większymi wydatkami. Ale moim zdaniem lepiej kupować mniej, ale lepszej jakości. Sprawdza się to zwłaszcza w przypadku ubrań czy butów. Kupując rzeczy lepszej jakości, tak na prawdę oszczędzamy, gdyż większość ubrań z sieciówek jest tak zrobiona, by rozlecieć się po kilku praniach.

Co jeśli nie stać nas na produkty z certyfikatami, żywność ekologiczną, bawełnę organiczną, produkty fair trade?

Wtedy znów warto postawić na zdrowy rozsądek. Na przykład ja staram się kupować tylko to, co naprawdę jest mi potrzebne, nie marnuję żywności, kupuję lokalne warzywa i owoce, w ubrania zaopatruję się w second-handach i wymieniam nimi. Kosmetyków używam bardzo mało, a detergenty tylko te z ekologiczną etykietą Ecolabel, gdyż naprawdę przeraża mnie co się dalej dzieje z tą całą chemią, gdy trafi ona do kanalizacji.

Jeśli chodzi o produkty, które nie mogą być wytwarzane lokalnie, na przykład kawa, herbata, kakao, czekolada, egzotyczne owoce, to jeśli tylko jest to możliwe, to kupuję te z certyfikatem Fairtrade. Nie kupuję ich często, więc jak za paczkę kawy zapłacę kilka złotych więcej, to nie ma tragedii.



Czy świadoma konsumpcja to tylko kupowanie?

Jak najbardziej to także niekupowanie, czyli ograniczanie się zgodnie z zasadą 3R: reduce, reuse, recycle (ograniczaj, używaj ponownie, odzyskuj). To bardzo mądra zasada, o której dużo mówiliśmy jako Kupuj Odpowiedzialnie zanim ruch zero waste stał się znany. Dlatego zamiast kupowania, zwłaszcza nowych rzeczy, warto się wymieniać, kupować w second-handach, pożyczać. No i czasami zwyczajnie powiedzieć sobie: „To nie jest mi potrzebne”. Oczywiście trudno ograniczyć kupowanie jedzenia czy pasty do zębów jak się skończy. Ale jeśli ktoś ma czas i zapał to niektóre rzeczy może zrobić samemu.

Ostatnio dużo czytam o chemikaliach powszechnie dostępnych na przykład w kosmetykach, środkach czystości, opakowaniach, meblach, zabawkach, artykułach budowlanych i aż mi się włos na głowie jeży, gdy pomyślę, że w zwykłym szamponie czy panelach podłogowych znajduje się cały koktajl szkodliwych substancji, które mogą wywoływać bezpłodność, zaburzenia hormonalne, poronienia, a nawet raka piersi i prostaty.

Jedzenie, ubrania i kosmetyki to rzeczy, które kupujemy często, łatwiej więc wyrobić świadome konsumenckie nawyki. Co z artykułami budowlanymi, papierniczymi, sprzętem elektrycznym i elektronicznym, pojazdami? Jak szukać ekologicznych i etycznych alternatyw dla tego, co powszechnie dostępne?

Jeśli chodzi o artykuły biurowe i papiernicze oraz meble i akcesoria domowe to tutaj także pomocne są nasze „Dobre Zakupy” czyli ranking bardziej odpowiedzialnych społecznie i ekologicznie marek. Choć nawet bez rankingu warto wiedzieć, by kupując papier postawić przede wszystkim na recykling i sprawdzone certyfikaty poświadczające ten recycling (Niebieski Anioł, FSC z Recyklingu). Warto też zwrócić uwagę, by papier nie był bielony chlorem. Jeśli chodzi o meble i produkty z drewna także warto wybierać te z recyklingu i upcyklingu (choć takich produktów nie ma dużo na rynku) albo stawiać na drewno pozyskiwane w ramach odpowiedzialnej gospodarki leśnej. Certyfikatem, który to poświadcza jest FSC. Więcej informacji o problematyce pozyskiwania drewna i papieru można znaleźć na naszej stronie.

Zaś jeśli chodzi o sprzęt elektroniczny to na polskim rynku praktycznie nie znajdziemy ekologicznych i społecznie odpowiedzialnych alternatyw. Cyklicznie Greenpeace publikuje Guide to Greener Electronics. Od jakiegoś czasu wygrywa w nim Fairphone – holenderska marka etycznych smartfonów. Telefony te spełniają najwyższe standardy etyczne i środowiskowe (pisaliśmy o tym na naszej stronie pod tym linkiem), ale zamówić je można tylko bezpośrednio u producenta i są dość drogie. O problemach związanych z produkcją elektroniki użytkowej piszemy na naszej stronie tutaj.

Z kolei jeśli chodzi o pojazdy – to już naprawdę ciężko mówić o ekologicznych czy alternatywnych rozwiązaniach innych niż rower. Oczywiście kupując nowy samochód należy zwrócić uwagę na to, ile pali, ile wydziela CO2, no i nie kupować samochodów na diesel. Ale tak naprawdę w ogóle warto nie kupować samochodu tylko postawić na rower, komunikację publiczną i ewentualnie korzystać z tak zwanego carpoolingu, czyli współdzielonych przejazdów. W Polsce jest już kilka platform oferujących taką opcję.

Od czego zacząć, jeśli chcemy wejść na drogę świadomej konsumpcji? Co jest według Ciebie najważniejsze? A może najprostsze? Albo motywujące do dalszych zmian?

Aby było łatwiej, na początek warto trochę pobawić się odpowiedzialną konsumpcją. Postawić na kreatywność i dać nowe życie np. starym butom (np. dzięki zadziornym, kolorowym sznurówkom albo wstążkom?) albo przerobić znoszone spodnie na letnie szorty? Warto także wziąć udział w wymienialnych ubrań czyli tak zwanych swapach (jest to zawsze fajna zabawa i okazja do pogadania i poznania innych ludzi). Jeśli ktoś ma czas, to może pobuszować w second-handach. Adresy fajnych second-handów w różnych miastach można znaleźć w naszym „Spacerowniku po świadomej konsumpcji”.

Warto też trochę poczytać, dowiedzieć się czegoś nowego i wartościowego, na przykład o postępowaniu różnych firm czy o certyfikatach, które kryją się za metką ubrań. Dużo artykułów merytorycznych i poradników zgromadziliśmy na stronie naszej fundacji.

No i warto zwracać uwagę na rzeczy oczywiste: wchodząc do sklepu nie być głodnym, robić listę zakupów, kupować owoce i warzywa niezapakowane w dodatkowe opakowania foliowe, tacki.

Warto także postawić na „bycie agentem zmian”. Podpisywać petycje i apele do firm, by zmieniły np. sposób w jaki traktują pracowników czy stały się bardziej transparentne. Można również pisać do firm na infolinię konsumencką bądź pytać w sklepie kupując nowe rzeczy, gdzie i w jakich warunkach je wyprodukowano. Wiele takich zapytań da sygnał firmom, że komuś na takich sprawach zależy. Warto także śledzić naszą stronę oraz profil na Facebooku, gdyż często publikujemy tam ciekawe informacje merytoryczne, a także apele i petycje do marek i supermarketów.

A co z dobrami, w których posiadanie wchodzimy nie z własnej woli? Chodzi mi tutaj o prezenty. Sami możemy unikać jedzenia ze skrajnie nieekologicznych upraw i hodowli, produktów za którymi stoi wątpliwa moralnie korporacja, kosmetyków i słodyczy z olejem palmowym, odzieży z sieciówek i dyskontów... Ale co jeśli takie rzeczy otrzymujemy w podarku?

Na pewno warto je zużyć, bo wyrzucenie byłoby marnotrawieniem zasobów. A jak sami tego nie potrzebujemy – to dać komuś lub sprzedać. W internecie jest coraz więcej grup, gdzie można się wymieniać lub sprzedawać używane rzeczy. Lepiej zrobić z takim przedmiotem coś pożytecznego niż zasilić nim składowisko odpadów, niezależnie od tego jak bardzo jest nieetyczny.

Co możemy robić, żeby zarażać innych pozytywnymi konsumenckimi wyborami?

Podejść do sprawy na luzie, nie „nawracać”, tylko zwyczajnie robić swoje. Można zabrać koleżankę bądź kolegę na swap, wysłać link do petycji do firmy, zorganizować dla znajomych wymianę ubrań, kosmetyków, książek.



7 komentarzy:

  1. Twoja rozmówczyni ma sporo racji, produkty fair trade, które kupujemy rzadko to nie aż taki wydatek i da się co nieco dowiedzieć o ich pochodzeniu. Ja np. nie kupuję ubrań szytych w Bangladeszu, w czym umocniła mnie m.in. lektura "Głodu" Caparrósa. Po przeczytaniu "Z nowego wspaniałego świata" Walraffa omijam pewną znaną sieć kawiarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie książek zdecydowanie uświadamia!

      Usuń
  2. Bardzo fajny wywiad! I nie słyszałam jeszcze o Spacerowniku, na pierwszy rzut oka widzę, że znajdę tam sporo ciekawych miejsc :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie "Spacerownik" też był odkryciem!

      Usuń
  3. "Na pewno kupowanie produktów z certyfikatami (na przykład jabłek z certyfikatem rolnictwa ekologicznego czy bananów Fairtrade) oraz wyrobów od lokalnych twórców lubrzemieślników wiąże się z trochę większymi wydatkami. Ale moim zdaniem lepiej kupować mniej, ale lepszej jakości. Sprawdza się to zwłaszcza w przypadku ubrań czy butów. Kupując rzeczy lepszej jakości, tak na prawdę oszczędzamy, gdyż większość ubrań z sieciówek jest tak zrobiona, by rozlecieć się po kilku praniach." I to jest właśnie kluczowy argument we wszystkich tego rodzaju dyskusjach. Rzeczy wysokiej jakości, które jednorazowo są droższe, tak naprawdę kosztują mniej, bo na dłużej starczają. Z kolei owoce i warzywa można kupować lokalne i sezonowe, też jest wtedy taniej. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wywiad, zgadzam się z Twoją rozmówczynią w wielu kwestiach, także tej, że zmiany można zacząć od najmniejszych rzeczy (choć nie ukrywam, że w głębi serca popieram ekoterroryzm:P), ale w taki sposób delikatny i nie natarczywy udało mi się namówić znajomych do bardziej świadomego życia.

    OdpowiedzUsuń