czwartek, 31 maja 2018

Maj 2018 - zmagamy się z suszą, szklarnią, marzeniami i... zajadamy truskawkami.

Tegoroczny maj będzie mi się kojarzyć z bezchmurnym niebem, długimi dniami wypełnionymi pracą w polu i własnoręcznie wyhodowanymi truskawkami! Z zaplanowanych przedsięwzięć udała się połowa. Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie zrobić jedną dużą rzecz na miesiąc - co z jednej strony przygnębia i oddala marzenia o odpoczynku, a z drugiej pociesza, że małymi kroczkami, coś jednak idzie do przodu.





Głównym przedsięwzięciem tego miesiąca była budowa szklarni. Zaczęliśmy ostatniego kwietnia i mieliśmy nadzieję zasadzić pomidory tuż po Zimnej Zośce. Prace przeciągnęły się do końca maja, a wykończenia trwały jeszcze po wysadzeniach. Niemniej jednak szklarnia stoi, a pomidory w ilości 90 krzaczków wyglądają zdrowo. Mimo 35m2 powierzchni nowa budowla nie pomieściła papryk, więc te posadziliśmy w tunelu. Na temat szklarni napisałam już co nieco, więc jeśli macie czas i ochotę, to kliknijcie tutaj!

Pod koniec maja szklarnia wyglądała tak.






Budową szklarni zajmował się głównie mąż. Ja pomagałam troszkę przy przekopywaniu ziemi i mieszaniu jej z obornikiem, trzymałam wiązary i poliwęglan w czasie montażu oraz wbiłam trzy gwoździe w jedną łatę, co zostało uwiecznione na zdjęciu. Zasadniczo w czasie trwania budowy doglądałam grządek plewiąc, to co już wyrosło, opryskując czosnkiem mszyce na bobie, wkopując tyczki na fasolę, przekopując i obsiewając kolejne kwartały oraz podlewając (dochodzę do wniosku, że nie ma nudniejszego zajęcie niż udawanie deszczu). Udało mi się także wykosić sad owocowy.
Nasze grządki w połowie maja.

W naszych ogrodzie warzywnym rosną więc w tym roku:
-czosnek,
-cebula,
-por,
-marchew,
-seler,
-buraki
-botwina,
-groszek,
-bób,
-fasola jaś,
-fasolka szparagowa,
-dynia,
-cukinia,
-rabarbar,
-kapusta biała,
-kapusta czerwona,
-kapusta włoska,
-brokuł,
-brukiew,
-brukselka,
-kalarepka,
-topinambur,
-ziemniak,
-koper,
-ogórek konserwowy,
-dynia hokkaido i makaronowa,
-cukinia,
-patison,
-kukurydza,
-truskawka,
-papryka,
-pomidor,
-ogórek szklarniowy,
-bakłażan,
-bazylia,
-sałata,
-rukola.

I masa chwastów! 

Szpinak i rzodkiewki już nie rośną, bośmy je zebrali i pomrozili lub zakisili. Zebraliśmy też moc truskawek i trochę jagód kamczackich, objedliśmy się bez reszty szczypiorem z cebuli, rukolą, sałatą i rabarbarem.

W klombie kwietnym wysiałam zioła (rozmaryn, tymianek, lubczyk, oregano, pietruszkę naciową), ale z tego co widzę nic nie wykiełkowało. Czyżby pokonała je susza?

Planujemy jeszcze jarmuż, kapustę pekińską i sadzenie poziomek. (Chyba) w lipcu.


Pomidory nie mogły się doczekać nowej szklarni.


Tej wiosny było tak ciepło, słonecznie i bezdeszczowo,
że produkcja rozsad odbywała się na stole przed domem.

Zbiory rzodkiewkowe.
Tunel w połowie miesiąca.
Tunel pod koniec maja. W prawym dolnym rogu zdjęcia mój mały eksperyment - kilka brukwi, brokułów, brukselek i kalarepek wsadzonych pod osłonę w ukryciu przed szkodnikami. Nie mam pojęcia jak będzie się im rosło w tak ciepłym miejscu, więc resztę na pastwę pchełek i bielinków wsadziliśmy w grządki.

Pierwsze zbiory truskawkowe.
A to bramka do naszego terenu grządkowo-sadowego.
Zrobiłam ją sama i mimo że nie jest wybitnie piękna, sprawdza się doskonale.
Wykończyliśmy zimowe zapasy warzyw korzeniowych, z wyjątkiem czarnej rzepy. Jakaż jest jędrna i krzepka! Tylko, co z nią robić w masowych ilościach? Zakisiłam, zrobiłam zupę, kładę na kanapkę, a ta nie chce się skończyć... 

W tym roku pierwszy raz udało mi się uchwycić na zdjęciu mniszkowe beskidzkie szaleństwo. Z początkiem miesiąca przez około tydzień łąki są żółciutkie, a potem białe. Niestety mniszka uwieczniłam tylko na fotografii. Nie miałam siły na zbieranie i przetwarzanie tego cudu. Mężowi udało się za to zebrać i przerobić na wino kwiaty czarnego bzu. 

Mniszkowy zawrót głowy.





Cały miesiąc czekałam na deszcz. Padało może trzy razy, niezbyt długo.
Pod koniec maja na budowie pojawili się dekarze. Na razie położyli łaty. Okna dachowe, dachówka, rynny, odgromienie i obróbki z blachy to plany na czerwiec.


Nam nie udało się zbudować planowanej piwniczki ziemnej. Wykopy i zbrojenia czekają na swój czas. 

8 komentarzy:

  1. Pięknie Wam wszystko rośnie. U mnie ziemia gliniasta, warzywka słabe, ale chwastom to nie przeszkadza. Też muszę podlewać, bo straszna susza. Nawet lubię to robić, ale wielkim minusem jest że trzeba płacić za ścieki, które są droższe niż woda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie piszę post o tym jak pozyskiwać wodę do podlewania nie z wodociągu.

      U nas też ziemia gliniasta, kamienisto-gliniasta. :(Mieszamy ją z piaskiem i obornikiem i z roku na rok jest coraz lepiej.

      Usuń
    2. Kilka razy mieszaliśmy ziemię z obornikiem. Chętnie poczytam post o wodzie.

      Usuń
    3. Dodajcie jeszcze piasku, dużo piasku. Kolejna porcja obornika też nie zaszkodzi.

      Usuń
  2. i po raz kolejny dziekuje za szczere (tak przynajmniej mysle) sprawozdanie z maja. Przyznam, ze w sieci malo takich relacji, w wiekszosci sa ochy i achy przedstawiajace sielanke zycia na wsi, a prawde mowiac nie do konca to jest czysta sielanka.
    Serdecznie zycze Wam powodzenia w realizacji planowi kolejnych (chocby drobnych) sukcesow.
    Czekam na artykul o wodzie: wypatruje deszczu jak kania dzdzy
    A

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis, przeczytałam z ciekawością. Lista posadzonych warzyw zapiera dech ! A propos szklarni, według mnie bardzo szybko Wam poszło, mój tata podobną konstrukcję stawiał w 6 miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! A ja miałam wrażenie, że to się ciągnie i ciągnie.

      Usuń