poniedziałek, 12 czerwca 2017

Recenzja książki "Pożegnanie z pieluszkami" Kingi Cherek.

Kilka lat temu wybrałyśmy się z mamą, siostrą i jej małą córeczką na wycieczkę w góry. Jechałyśmy samochodem i w pewnym momencie siostra zarządziła postój, mama zjechała na bok, z bagażnika wyjęto nocnik, ustawiono go na poboczu drogi i posadzono na nim moją dziewięciomiesięczną siostrzenicę. Z jednej strony miałam poczucie, że robimy straszny cyrk, z drugiej wywarło to na mnie duże wrażenie. 


Gdy przygotowywałam się do macierzyństwa zastanawiałam się jak w sprawach opieki i pielęgnacji niemowląt radzono sobie, kiedy nie było samochodów, fotelików, wózków i pampersów. Ba! Jak rozwiązywano problem higieny takich małych szkrabów gdy nawet stosy tetry, pralki i żelazka nie były w powszechnym użyciu? Przecież dzieci załatwiały się również 1 000, 10 000, czy 100 000 lat temu... Choć Kinga Cherek nie drąży historii załatwiania potrzeb toaletowych dzieci na przestrzeni tysiącleci, to z sukcesem obala mit, jakoby w wychowaniu dziecka niezbędne były stosy pieluch, a siedzenie na nocniku można było opanować w wieku co najmniej dwóch lat.

O czym jest zatem książka "Pożegnanie z pieluszkami"? Autorka we wstępie pisze tak:
Niezależnie od tego, kiedy zdecydujecie się rozpocząć wychowanie do życia bez pieluch, z pewnością znajdziecie tu mnóstwo niezwykle cennych wskazówek i porad praktycznych. Zarówno jeśli Wasze dziecko ma dopiero 2 miesiące, jak i skończone 2 lata, na pewno wykorzystacie wiele z opisywanych tutaj sposobów radzenia sobie w typowymi trudnościami. W kolejnych rozdziałach dowiecie się jak osiągnąć sukces, czyli jak rozpoznawać i reagować na potrzeby dziecka, jak nawiązać z nim współpracę i bliskie porozumienie oraz jak dostrzegać wpływ diety na naukę korzystania z toalety.
Sugeruje, że rozpoznawania potrzeby skorzystania z toalety możemy się nauczyć tak samo jak spostrzegania faktu, że dzieciątko jest głodne. 
Od pierwszego dnia życia dziecko swoim zachowaniem sygnalizuje rodzicom swoje potrzeby. Prawidłowe rozpoznawanie oznak głodu, bólu, zimna i  innych odczuć malucha jest najtrudniejszym zadaniem młodych rodziców. Od samego początku niemowlę sygnalizuje również potrzebę wypróżnienia i oddania moczu. Niektóre z tych sygnałów zwracają uwagę dorosłych i są prawidłowo odczytywane. Jednak w naszej kulurze przyjęte jest, aby sygnały związane z wypróżnianiem i oddawaniem moczu u małych niemowląt całkowicie ignorować lub przeczekiwać, skupiając się tylko na symptomach dotyczących głodu, bólu, zimna/ciepła i potrzeby snu lub towarzystwa. Rodzice często nawet wiedzą co się dzieje i celowo czekają ze zmianą pieluszki, aż dziecko skończy się wypróżniać. Zwolennicy Naturalnej Higieny Niemowląt postępują odmiennie - widząc te same oznaki rozbierają niemowlę i pozwalają mu załatwić potrzeby fizjologiczne w toalecie (oczywiście odpowiednio podtrzymując dziecko), uznając to nie bez przyczyny za znacznie bardziej higieniczne i logiczne rozwiązanie. Niektórzy widzą to jako jeden ze sposobów okazywania dziecku szacunku, twierdząc, że to nie w porządku aby istota ludzka leżała lub siedziała we własnych odchodach. Jest to z pewnością dość dosadne ujęcie tematu. Czy jednak nie ma w tym odrobiny racji?
Podważa tezę jakoby korzystanie z pieluszek było przywilejem dzieciństwa.

Nie mówmy, że dziecko "ma prawo" używać jednorazowych pieluch - to nie jest nic przyjemnego. Obawiam się, że większość dzieci w naszej kulturze jest po prostu do tego zmuszona. To nie jest ich prawo, one po prostu nie mają wyjścia. Muszą sikać w pieluchy jednorazowe przez rok, dwa albo trzy, póki dorośli nie zadecydują, że można zacząć je zdejmować i ubierać dziecko w bieliznę z miłej dla skóry bawełny. Warto więc jak najwcześniej umożliwić dziecku pozbycie się niemiłych i niezdrowych pieluch. W razie konieczności lepiej zamiast pieluszek jednorazowych używać pieluch do prania wykonanych z naturalnych tkanin. Kiedy tylko sytuacja na to pozwala zrezygnujmy też ze stosowania nieprzemakalnych wierzchnich majteczek wykonanych z ceraty lub innych tworzyw sztucznych. Kupując ubranka dla niemowląt wiele mam kieruje się zasadą, że tworzywa sztuczne to wróg dzieci. Ależ tak! I dotyczy to przecież całej powierzchni skóry dziecka, również - a może przede wszystkim - tej szczególnie wrażliwej skóry okolic intymnych!

Przypomina, że niemowlę nie jest zbyt małe, by odczuwać i komunikować swoje potrzeby życiowe. Czujna obserwacja, rozpoznanie znaczenia i reagowanie na wysyłane sygnały jest najważniejszym zadaniem rodziców takiego maleństwa.
Naturalne jest zaspakajanie różnych potrzeb niemowlęcia, zanim stanie się ono w danej kwestii zupełnie samodzielne. Jeżeli dziecko płacze z głodu podajemy mu pierś, butelkę lub zupkę, na długo przed tym, zanim maluch urośnie na tyle, żeby samodzielnie kupić pożywienie, otworzyć lodówkę i zjeść używając naczyń i sztućców. Aby nie odczuwało zimna, od początku ubieramy przecież niemowlę w koszulki i śpioszki, nie czekając aż nauczy się samo wyjmować ubranko z szafy i zapinać guziki! Wreszcie - przecież mówimy do dziecka od pierwszego dnia jego życia, nie czekając aż jego krtań i pozostałe narządy mowy rozwiną się na tyle, aby artykułować wyraźnie całe słowa i zdania. Cieszy nas każda forma odpowiedzi niemowlęcia, doceniamy wagę głużenia, gaworzenia i niezdarnego wypowiadania pierwszych sylab. Są to ważne i niezbędne etapy rozwoju umiejętności płynnego mówienia i komunikowania się. Na tej samej zasadzie możemy przecież pomagać dziecku korzystać z nocnika lub toalety, nie czekając, aż nauczy się samo chodzić, mówić, zapalać światło, korzystać z papieru toaletowego i spuszczać wodę. Wystarczy zacząć dostrzegać również i ten rodzaj potrzeb dziecka, a następnie pomagać mu w powolnym wzrastaniu i dojrzewaniu, stopniowo wychowując je do życia bez pieluch.




W poradniku Kingi Cherek znajdziemy wskazówki na to jak BEZ kar, przekupywania nagrodami, zmuszania, zawstydzania, pośpiechu, zdenerwowania i przetrzymywania na nocniku nauczyć dziecko czystości. Autorka rozwiewa wiele wątpliwości odpowiadając między innymi na pytania kiedy zacząć, jak się do tego przygotować, jak rozpoznawać symptomy potrzeb fizjologicznych u noworodków, niemowląt i małych dzieci, jak mówić do dzieci o tych sprawach i radzić sobie z buntem. Opisuje co robić w nocy, poza domem i na wypadek mokrej wpadki, a także wtedy, gdy pracujemy poza domem i nie jesteśmy w stanie opiekować się maluchem 24 godziny na dobę.

Takie podejście ma wiele zalet. Załatwianie potrzeb dziecka do toalety, umywalki, miseczki lub nocnika a nie do pieluszki, od pierwszych dni jego życia,  jest z pewnością zdrowsze. Po pierwsze dlatego, że unika się odparzeń, po drugie pozwala rodzicowi szybciej zaobserwować ewentualne niepokojące znaki świadczące o jakiejś chorobie. Rezygnacja z pieluch to także znaczne ograniczenie zarówno własnych pieniędzy, jak i kosztów środowiskowych. Nawet jeśli korzystamy z pieluszek wielorazowych, to warto by energii i surowców zużytych na ich produkcję, a potem wody i detergentów potrzebnych do prania było jak najmniej. Samoświadomość swoich wewnętrznych odczuć i samodzielność jaką uzyskuje dziecko dzięki szybkiemu i bezbolesnemu odpieluchowaniu również są nie do przecenienia!


Wychowanie bezpieluszkowe to najbardziej ekologiczna i higieniczna opcja załatwiania potrzeb toaletowych dzieci. Myślę, że z treściami zawartymi w książce warto się chociaż zapoznać, porady zapamiętać i w miarę możliwości się do nich stosować. Mnie ujął serdeczny język w jakim autorka pisze zarówno o dzieciach, jak i rodzicach, a na przykładzie swojej małej siostrzenicy wiem, że z pieluszkami można się pożegnać bardzo wcześnie. Brzmi kusząco!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz