wtorek, 5 lipca 2016

Ogród warzywny i jego niezwykłe zalety.

Wychowałam się w domu z ogrodem. Choć na pierwszy rzut oka zarośnięty i zaniedbany, był to najpiękniejszy ogród jaki znam, a mama umiała nazwać każdą roślinkę, która znalazła sobie tam miejsce. Na 16 arach zgromadziła imponującą kolekcję gatunków ozdobnych krzaków i kwiatów, drzew i krzewów owocowych oraz niezwykłych roślin jadalnych z całego świata. Pracę w ogrodzie lubiłam, bo dawała możliwość spędzenia czasu na świeżym powietrzu i wśród zieleni, ale traktowałam ją zadaniowo, prawie w kategoriach sportu. Ścinanie i porządkowanie gałęzi, koszenie trawy, wyrywanie winobluszczu, podagrycznika lub pokrzywy - to były moje specjalności. W ogrodzie były też warzywne grządki, ale tam wstępu prawie nie miałam, za to zajadałam się pysznościami z nich pochodzącymi.



Trzy lata temu mąż wyszedł z propozycją by wejść w posiadanie małej działeczki w rodzinnych ogródkach, podchodziłam do tego z dystansem - wiedziałam, że doglądanie jej będzie zajmować nam sporo czasu i energii. Nie pomyliłam się, na działce, spędzaliśmy od tej pory każdą wolną chwilę, okazało się jednak, że była to jedna z lepszych decyzji w naszym życiu i wspaniała lekcja przyrody oraz pokory. Dziś ogród to dla mnie przede wszystkim grządki z warzywami - spędzam tam najwięcej czasu. Nie jestem fanką trawników koszonych kilka razy w tygodniu, by pięknie wyglądały, nie cierpię tui, ale kocham warzywa! Nie dość, że można je zjeść, to są niezwykle pięknymi roślinami. Dochodzę też do wniosku, że nic tak nie uczy szacunku do świata, przyrody i jedzenia, jak praca w ogródku warzywnym. 

Nie da się ukryć, że dłubanie w grządkach wymaga uwagi, czasu, wytrwałości, cierpliwości, fizycznej siły oraz pewnej wiedzy, ale tak naprawdę wszystko to zdobywa się małymi krokami, w praktyce, podczas kopania, grabienia, siania i sadzenia, podlewania, plewienia, przycinania, zbierania (i masy innych czynności), a także bardziej lub mniej wnikliwego studiowania ogrodniczych książek i blogów. Ogrodnictwo nie jest wcale wiedzą tajemną, a zyskujemy o wiele więcej niż najwyższej jakości warzywa o wyjątkowym smaku. Cisza, spokój, zieleń, czas na zadumę, niezwykle urozmaicony ruch na świeżym powietrzu i korzyści z nich płynące są bezcenne!

Odkąd prowadzę własne grządki, z niepokojem patrzę na warzywa i owoce sezonowe pojawiające się na długo przed czasem lub masowo wytwarzane produkty ekologiczne. Wiedząc ile pracy trzeba włożyć by coś wyhodować, wydaje mi się (choć to niepopularne), że dostępna w sklepach żywność jest nieprzyzwoicie tania. To wszystko dzięki wysokiej mechanizacji, przesyceniu azotem, wodą, chemicznymi opryskami i nawozami. W konsekwencji otrzymujemy żywność niskiej jakości, która często szkodzi naszemu zdrowiu, a kupując ją przyczyniamy się do zanieczyszczania środowiska.

W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się kilkoma fotografiami z grządek, które stworzyliśmy w tym roku w Beskidzie. Jeszcze w marcu były łąką nieuprawianą od lat. Zdjęcia miały znaleźć się w podsumowaniu czerwca, ale nie zdążyłam. Może lepiej, bo doczekały się osobnego posta. Mam nadzieję, że zainspirują do własnych upraw - nie ważne, czy w małym, czy w dużym ogrodzie, na balkonie, czy na oknie - a ogrodnictwo wciągnie Was tak samo jak mnie!

Uprawy pod gołym niebem:

Sałata lodowa.
Gdy przez długi czas jest ciepło, sucho i słonecznie, sałata gorzknieje i wypuszcza kwiaty.
Tak stało się z naszymi sałatami masłowymi. Nie najemy się ich, ale będziemy mieć nasiona na przyszły rok.
Zielony groszek.





Gildia roślinna. Od góry: kukurydza, fasolka, ogórki i koper.



Czerwony jarmuż.

Ogórki i świeżo posadzone rozsady jarmużu.
Szczaw.

Pory.

Cukinia.

Dynia.

Marchew.





Czosnek posiany z do grunty z lotnych cebulek.




Rzeżucha.
Cebula i pietruszka. Ta ostatnia jest jednym z najwolniej wschodzącym warzyw. Wysialiśmy ją w kwietniu, a na pierwsze listki czekaliśmy prawie dwa miesiące.
Truskawki i cebula.



Kwiat rzodkiewki. Tak jak sałata, w upalne i suche dni, rzodkiewka wypuszcza kwiaty, a potem tworzy strąki z nasionami. W takim stanie korzeń jest już niesmaczny, ale nic straconego - będziemy mieć własne nasiona.
Szpinak.

Shiso. Nieparząca "japońska pokrzywa" o odżywczym cytrynowo-korzenno-miętowym smaku.
Doskonały dodatek do sałatek i kanapek.
Z ilością buraków w tym roku, trochę poszaleliśmy...
Buraki, z bliska. Surowe liście są doskonałe do sałatek!
Liście ziemniaka. Kwiatki też są ładne, ale już przekwitły. :(

Kapusta.

Krzaczki bobu.

Strąki bobu.

Uprawy pod tunelem foliowym:

Tunel od środka.

Kwiat papryki.
Kwiat pomidora.
Bawole serca to ponoć jedne z trudniejszych w uprawie pomidorów.
Łodygi mają niezwykle grube, ale bardzo kruche, do tego wypuszczają tysiące nowych pędów i cały czas trzeba je podcinać.
Szalone ogórki szklarniowe. Zbieramy ich po 7 dziennie i rozdajemy sąsiadom.
W ramach eksperymentu postanowiłam też kilka ukisić  - udało się!

Bakłażan. Jeszcze nie wypuścił kwiatów, ale za to liście ma imponująco duże.





Uprawy w doniczkach:

Bazylia.


Cząber.
Oregano. Wbrew wszystkiemu co czytałam, ta roślinka przeżyła w doniczce mroźną zimę na świeżym powietrzu i ma się dobrze.


Tymianek.

Pietruszka naciowa.


Kwiat kolendry.




8 komentarzy:

  1. Piękne okazy! Na pewno wiele pracy, ale jeszcze więcej satysfakcji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow... Respekt. To teraz będziecie to musieli ukisić/zawekować/zpowidłować/zamrozić/ususzyć żeby jak najdłużej starczyło (bo na bieżąco to pewnie nie nadążacie tego przejeść).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wprawiam się w robieniu przetworów i mrożonek. ;)

      Usuń
  3. Praca w ogrodzie daje mnóstwo satysfakcji :) No i te przetwory z własnoręcznie wyhodowanych warzyw, mniami!

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś niesamowitego! Wielkie gratulacje!
    Miałam okazję ogarniac ogródek i wiem ile to pracy. Patrząc na wasz - nie dowierzam! :) Imponujące!!!
    Zazdroszczę :) Cuuudo.

    OdpowiedzUsuń