czwartek, 20 lipca 2017

E-book na czytniku, książka drukowana czy biblioteka?

Gdy podejmiemy decyzję o ekologicznym życiu, pojawia się wiele dylematów. Jeden z nich brzmi: Jak czytać? Co jest przyjaźniejsze dla środowiska: e-book na czytniku czy książka drukowana? A może tylko biblioteka? W tym artykule postaram się przedstawić wady i zalety wszystkich tych rozwiązań.

Autorką tej fotografii jest Kasia Rodacka.


Zalety książek drukowanych.
  • Starcza na lata, jest w stanie przetrwać wieki.
  • Łatwo kupić książkę używaną i sprzedać dalej.
  • Można taką publikację pożyczyć, pokazać lub podarować innej osobie.
  • Przed zakupem książki jest możliwość wzięcia jej do ręki w księgarni, zajrzenie do środka i zgłębienie treści.
  • Mają wartość sentymentalną. Można w nich pisać dedykacje, zakreślać cytaty, zaginać rogi, wkładać zakładki, wąchać.
  • Gdy uznamy, że książki nie potrzebujemy, łatwo ją przekazać dalej, przerobić na coś samodzielnie (papier czerpany, opakowanie na prezent, pudełko z okładki) lub oddać na makulaturę.
Wady książek drukowanych:
  • Produkcja papieru nie jest obojętna dla środowiska.
  • Farby drukarskie są toksyczne, zanieczyszczają wody i szkodzą ludziom.
  • Wydrukowana książkę trzeba dowieźć do magazynu, hurtowni lub księgarni, co emituje spaliny oraz tworzy śmieci i zanieczyszczenia związane z produkcją i serwisem środka transportu.
  • Książka papierowa zalega w wielu miejscach (od tych związanych z produkcją, przechowywaniem i sprzedażą po nasze domy) zajmując cenną przestrzeń.
  • Jadąc na wakacje (obojętne czy samolotem, autem czy rowerem) i chcąc zgłębić kilka lektur musimy targać ze sobą ciężki stos.

Zalety czytnika i e-booków:
  • Czytnik to jedno urządzenie, które starcza na lata i zajmuje mało miejsca.
  • E-book jest tańszy niż książka drukowana.
  • Publikacja elektroniczna nie zajmuje miejsca w magazynach, hurtowniach, księgarniach czy domach i nie trzeba jej transportować.
  • Urządzenie sprzyja czytelnictwu w podróży lub zagranicą.
Wady czytnika i e-booków:
  • To dość drogi jednorazowy wydatek.
  • Jeśli w domu mamy kilku bibliofilów lubiących spędzać wieczory z książką, przydałoby się i kilka czytników.
  • Nie wszystkie książki wydawane są w postaci e-booków (publikacje dla dzieci, stare lektury, książki z wieloma grafikami czy ilustracjami) i nie wszystkie są w tym formacie przyjazne czytelnikom.
  • Licencji na nietrafioną książkę nie da się odsprzedać.
  • E-booków nie powinno się pożyczać znajomym ze względu na prawa autorskie.
  • Utrzymanie e-booka w obiegu wymaga infrastruktury sieciowej i serwerów.
  • Wytworzenie czytnika to zużycie tworzyw sztucznych i rzadkich metali oraz minerałów. 
  • Urządzenie wymaga ładowania.
  • Gdy się zepsuje i nie da się go naprawić, recykling takiego sprzętu jest trudny.
  • To nowy wynalazek, więc nie wiemy ile realnie nam posłuży i czy za jakiś czas nie zostanie zamieniony na coś nowocześniejszego (jak na przykład magnetofony, czy odtwarzacze kaset video).
  • Kiedy czytamy e-booka w poczekalni czy na przystanku nie wygląda to tak dobrze (w sensie nie promuje książki tylko technologię), jak gdybyśmy trzymali w ręku lekturę drukowaną. 

Zalety biblioteki:
  • Książka z biblioteki jest potencjalnie częściej czytana niż ta, która leży latami na domowej półce, więc koszty środowiskowe związane z jej produkcją i przechowywaniem minimalizują się.
  • Biblioteka umożliwia chwycenie publikacji w dłoń w celu przejrzenia zawartości i inspirującą rozmowę z obsługą tego miejsca.
Wady biblioteki:
  • Lokalne biblioteki w mniejszych miejscowościach to miejsca nadal słabo zaopatrzone. Ciężko w nich o literaturę naukową, techniczną i nowości, a bestselery są tak rozchwytywane, że czasem trzeba czekać rok, by dorwać się do jakiejś pozycji. Choć to się zmienia.
  • Za granicą lub w podróży to rozwiązanie się nie sprawdza.

Nie chcę nikomu sugerować, które z tych rozwiązań jest lepsze. Może da się nimi jakoś sprytnie żonglować lub łączyć je? Decydujcie sami! 

18 komentarzy:

  1. Ja bym powiedziała, że biblioteki, ale oprócz argumentów użytych przez Ciebie na "nie", mam jeszcze jeden. Za granicą biblioteki płacą autorowi za każdorazowe wypożyczenie jego dzieła przez czytelnika. To są jakieś grosze, ale zawsze coś - jeśli książka jest popularna, to pisarz ma szansę zarobić na waciki, przekazując książkę do biblioteki. U nas, niestety, tego nie ma. I to, moim zdaniem, jest nie fair wobec autora. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszny głos! Byłoby super i jeszcze bardziej motywowałoby do wypożyczania jeśli nie stać nas na kupno (finansowo lub światopoglądowo)!

      Usuń
    2. Z tego co czytałam, to w 2016 roku w Polsce również już wprowadzono podobne prawo zgodnie z obowiązkiem nałożonym przez UE

      Usuń
    3. Od zeszłego roku, po nowelizacji prawa autorskiego, autorzy książek, tłumaczeń na polski oraz ich spadkobiercy mogą otrzymywać wynagrodzenia z tyt. wypożyczeń ich książek z bibliotek publicznych. Warunkiem jest zarejestrowanie się. System jeszcze nie jest idealny, ale coś drgnęło.

      Usuń
  2. Ech, te dylematy ekoksiążkoholika :) Mam to samo :) Ja wypożyczam ile mogę, kupuję tylko te książki, które naprawdę chcę mieć w domu. Jeśli chodzi o pozycje naukowe, myślę, że lepiej czytać je jako ebooki. Niektóre szybko się dezaktualizują, a drukowana książka naukowa zazwyczaj sporo kosztuje. Niektóre biblioteki dają swoim czytelnikom darmowy dostęp do platformy Legimi oraz Ibuk. Klasykę również zazwyczaj czytam w formie ebooków, pobranych z serwisów z książkami w domenie publicznej. Gdzie znaleźć darmowe ebooki, pisałam u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. W niektórych bibliotekach można wypożyczać również czytniki :)

      Usuń
    2. Świetna sprawa! A Twój blog inspirujący jak nie wiem. I chyba wpędzisz mnie w kompleksy i żadnej recenzji już nie napiszę... :D Za to będę mieć moc pomysłów, co warto przeczytać!

      Usuń
  3. Proponuję eksplorację bibliotek cyfrowych. Książka (i nie tylko) tradycyjna w formie cyfrowej. Całkowicie za darmo i bez wychodzenia z domu. Nie ma co prawda najnowszych publikacji (co wynika z ograniczeń prawa autorskiego) ale można poczynić wiele odkryć np. polona.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówki! Póki co nie mam czytnika (choć pożyczyłam taki kiedyś od siostry i doceniam jego zalety), ale może moi czytelnicy skorzystają z Twoich porad!

      Usuń
  4. Ja na piedestale stawiam bibliotekę, ale czego tam nie dostanę lub planuję często wracać do treści- zakupuję w wersji papierowej. Dużo się też dzisiaj dowiedziałam z komentarzy- dzięki wszystkim za informacje i linki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednak e-book ma więcej wad. Sama nie posiadam, więc się nie wypowiadam. Książki uwielbiam i kupuję, a potem podaję dalej.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja dodam jeszcze kilka różnych punktów i mój komentarz i kilka luźnych myśli, głównie dlatego, że w zasadzie korzystam w równej mierze ze wszystkich rozwiązań, a czytam sporo ;-)

    1. Biblioteki mają jeszcze ten plus, że organizują różne eventy, wydarzenia etc czytelnicze. Nawet takie małe osiedlowe. Chyba co prawda głównie dla dzieci, o tych dla dorosłych mało słyszałam, ale jednak. :-)

    2. Czytnik e-booków - ech niestety to bardzo podchodzi pod punkt o ekologicznych śmieciach.. Mam swój czytnik chyba 4 lata, zepsuł mi się 2 razy i za każdym razem otrzymałam od firmy nowy w ramach reklamacji. I to na pewno nie był ten poprzedni naprawiony, tylko całkiem nowy, więc nie trudno zgadnąć co się stało z poprzednimi :/ Mam nadzieje, ze to urządzenie zostanie na tyle dopracowane, że w przyszłości nie będzie się tak psuło..


    3. Mam też komentarz - Twój ostatni punkt dot. wad czytników. - tutaj nie do końca jestem przekonana - czy ktoś czyta książki w miejscach publicznych żeby promować daną książkę lub czytelnictwo? Jak czytam to ja się nie zastanawiam czy to dobrze wygląda czy źle, tylko jakie będą dzieje mojego bohatera ;-) Tutaj mogłabym się zgodzić tylko w przypadku, że chcesz poczytać za granicą, gdzie jesteś "bogatym białym" i że niestety jest ryzyko, że ktoś Ci ten czytnik zwinie, bo to od razu wygląda jak tablet, droga elektronika. (to nie jest z mojej strony uleganie stereotypom, ale doświadczenie).

    4. Wady e-booków - niestety tu bym dorzuciła bardzo ważną rzecz, że wciąż mało osób kupuje e-booki. to jak z mp3 - łatwiej, TANIEJ, ściągnąć niż kupić, i tracą na tym twórcy.

    5. Mam jeszcze jeden plus biblioteki. Ale nie dla wszystkich to może być plusem. Biblioteki odprężają ;-) Idę sobie do mojej kochanej biblio osiedlowej i np pół godziny sobie zerkam na różne półki, co daje mi możliwość sięgnięcia po coś, co mnie zaintruguje, a nigdy bym po to nie sięgnęła sama z siebie w pośpiechu czy idąc za rekomendacjami znajomych, którzy wiedzą, jakie książki lubię. W księgarni jest podobnie, ale jak się okaże że wybór nie jest trafiony to nas to więcej kosztuje. Ale to może ja tak mam. U nas jest sporo nowości, co jest super, a z drugiej strony można trafić czasem na coś totalnie "nie z moich klimatów" i bardzo poszerzyć horyzonty albo stwierdzić, że na przyszłość do tej półki już nigdy nie zaglądnę ;-)

    Ja z przyczyn praktycznych w podróży kocham czytnik e-booków. Uważam, że książki są do czytania a nie do dotykania i wąchania :) Więc to jest najcudowniejsze że wyjeżdżając na miesiąc mogę wziąć ze sobą masę książek. Jak jestem w Krk to korzystam z bibliotek, głównie z powodu punktu numer 5 ;-) Nie kupuję, bo nie lubię tego posiadać, ale ostatnio kupuję gazety w papierze, szczególnie kwartalniki, dwumiesięczniki i to sobie zostawiam na lata, bo mają artykuły, które się nie deaktualizują.




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z wszystkim co napisałaś!

      Co do tej poczekalni, to po prostu smuci mnie widok ludzi wgapiających się w tablet, wzdychających co 3 minuty i narzekających na świat (z powodu ciąży, a potem badań maleństwa bywałam ostatnio u lekarza dość często i trochę się nasiedziałam w poczekalniach). Czytnik wygląda jak tablet, więc do lekarza chodzę więc z książką, żeby pokazać, że zamiast się nudzić, wzdychać i gapić w ekran, można czytać i uśmiechać pod nosem. :) Czasem też ktoś zagadnie: "A co to za książka? Ciekawa jakaś?"

      Co do punktu 2, to jesteś potwierdzeniem moich przypuszczeń... średnia żywotność czytnika wcale nie jest taka długa. Siostrze też się zepsuł i też dostała nowy...

      Usuń
  7. no niestety żywotność średnia :/ :(

    co do poczekalni. ja jednak uważam, że do czasu w poczekalni - każdy może spędzać jak chce, chociażby pół życia grał w kulki na tablecie ;-) W sensie chodzi mi o samą formę. Ale ja jestem też bardzo uczulona na tym punkcie, bo ani się obejrzę, a ktoś mi coś narzuci, bo stwierdzi, że coś dla mnie jest lepsze według niego. każdy sobie niech robi co chce dopóki nie narusza to mojej strefy, a jak zaczyna narzekać albo kolejkowicze się zaczynają kłócić to wychodzę albo w duchu się uśmiecham, że na szczęście mnie taki kłótliwy charakter nie przypadł w udziale :-) ale to może ja mam taki mur, że cudze narzekania i takie rzeczy mnie nie ruszają i po mnie spływają. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałaś dopisać w wadach elektroniki, że pobierają prąd i po kilku są elektrozłomem, oraz ich produkcja jest bardziej szkodliwa dla środowiska niż produkcja papierowych książek. Poza tym niestety większość e-booków kosztuje tyle samo co książki papierowe.

    Wszystko ma plusy dodatnie i ujemne, jak mawiał mój pan od przysposobienia obronnego w liceum. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie?

      "Utrzymanie e-booka w obiegu wymaga infrastruktury sieciowej i serwerów.

      Wytworzenie czytnika to zużycie tworzyw sztucznych i rzadkich metali oraz minerałów.

      Urządzenie wymaga ładowania.

      Gdy się zepsuje i nie da się go naprawić, recykling takiego sprzętu jest trudny.

      To nowy wynalazek, więc nie wiemy ile realnie nam posłuży i czy za jakiś czas nie zostanie zamieniony na coś nowocześniejszego (jak na przykład magnetofony, czy odtwarzacze kaset video)."


      Niestety nie dotarłam do żadnych wiarygodnych źródeł porównujących wpływ na środowisko produkcji książek i czytników. :( Myślę, że trudno to realnie zmierzyć (każda książka jest wydana na innym papierze, ma inną okładkę itp., inny czas spędza w magazynach/ księgarniach, inną drogę pokonuje do celu). Czytelnicy też pochłaniają książki w różnym tempie...

      No trudna sprawa. :(

      Usuń