czwartek, 9 czerwca 2016

Macerat z babki i żywokostu oraz wytwory na jego bazie (mydło i balsam).

Domowa produkcja kosmetyków wciąga! Nic dziwnego, skoro za niewielkie pieniądze możemy stworzyć najwyższej jakości mydła, kremy oraz balsamy, a przy okazji wiele się nauczyć. Wzbogacanie kosmetyków własnoręcznie zebranymi ziołami to dopiero coś!

Jakiś czas temu nastawiłam swój pierwszy macerat. Po dwóch tygodniach olej wyciągnął z ziół ich lecznicze właściwości, a ja zabrałam się do produkcji kosmetyków - powstało peelingujące mydło oraz balsam do rąk. Na mydełko trzeba będzie poczekać, ale balsamu już używam i muszę przyznać, że lepszego kremu do rąk nie miałam nigdy! Inspiracją do stworzenia tych specyfików były przepisy na kosmetyki dla ogrodników, które znalazłam w książce Klaudyny Hebdy.


Co z tego wyszło? Zielony balsam do rąk i mydło w kształcie ślimaka, czyli kosmetyki dla każdej ogrodniczki.




poniedziałek, 6 czerwca 2016

Sosnowe mydło z resztek.

Kilka dni temu wreszcie cały dzień padało, więc nie dość, że podlało mi grządki miałam czas by zrobić mydło. Kiedy już stworzyłam partię moich ulubionych mydełek lawendowych postanowiłam poeksperymentować i wykorzystać resztki starych mydeł. Tak powstało kilka babeczek mydła o sosnowym zapachu - zapraszam po przepis!


czwartek, 2 czerwca 2016

Wzmacniający, zielony koktajl z pokrzywą.

Maj już się skończył! Mamy czerwiec. Ostatni dzwonek by napić się koktajlu ze świeżą pokrzywą. Uważa się, że jej liście połączone z owocami i warzywami świetnie wzmacniają krew i regenerują organizm. Ze względu na moczopędne działanie tej rośliny, koktajl pokrzywowy wypity po wysiłku (na przykład jeździe na rowerze, bieganiu, pracy w polu lub innej intensywnej formie ruchu) pomaga też oczyścić organizm ze zgromadzonych toksyn. 

środa, 1 czerwca 2016

Kolorowa sałata z koniczyną i pokrzywowym sosem a'la vinegrette.

Najpierw chciałam wymyślić kolejny patent na pokrzywę, potem wracając z pracy w polu spojrzałam na koniczynę. Tak powstała kolorowa sałatka. Z grzankami z patelni smakowała wybornie!

Trzeba tylko pamiętać, że kwiatki koniczyny (różowej lub białej) zbieramy jak najmłodsze, a liście pokrzywy zrywamy zanim ona zakwitnie. 



wtorek, 31 maja 2016

Maj 2016 - moc prac ogrodowych.

W maju prawie każdy dzień spędziłam pod gołym niebem i dlatego tak niewiele pisałam na blogu - wybaczcie. Mam nadzieję, że uda mi się opisać choć część tego co się działo i co robiliśmy. Zdjęć jest mało bo rękami pobrudzonymi ziemią wolałam nie chwytać aparatu. Przez pierwszą część miesiąca było chłodno, ale wbrew pozorom nie aż tak deszczowo, w drugiej zrobiło się słonecznie i gorąco - moim zdaniem pogoda była idealna do prac polowych, a nawet nieco za sucha. Udało się uporać z pierwszymi pracami grządkowymi, nauczyć rozpoznawania kilku ziół i zrobić trochę dziwnych przetworów z darów łąki i lasu... Rower poszedł niestety w kąt i poza dwoma wyścigami niewiele na nim jeździłam dla przyjemności.

Grządki pod koniec maja.


niedziela, 29 maja 2016

Zupa ogórkowa z bluszczykiem kurdybankiem.

Przez ostatnie kilka dni gościliśmy ciocię, która nauczyła mnie rozpoznawać bluszczyk kurdybanek. Okazuje się, że dawniej przystrajano i doprawiano nim zupy (szczególnie rosół i ziemniaczankę), tak jak teraz natką pietruszki. W XIX wieku razem z kminkiem był najpopularniejszym ziołem kuchni polskiej. Jako fanka starych zwyczajów i prostej kuchni nie mogłam się oprzeć pokusie użycia go do zupy - z ogórkową skomponował się wyśmienicie!


piątek, 20 maja 2016

"Miód" z mniszka.

Syrop z mlecza to kolejna inspiracja z książki "Polne rośliny w kuchni" Dagmar Łańskiej. Przepis nieco zmodyfikowałam - przede wszystkim zmniejszyłam porcję (uzbieranie kilkuset gram płatków mlecza, może zająć kilka godzin) i zrezygnowałam z pomarańczy, a zdecydowałam się jedynie na dodatek cytryny.

Uważa się, że kwiaty mniszka działają korzystnie na układ odpornościowy, dlatego taki "miód" stosuje się często jako domowy, naturalny syrop na przeziębienie i pomoc w nieżycie górnych dróg oddechowych. Ile dobroczynnych substancji zostaje po długim gotowaniu? Trudno powiedzieć. 

I jeszcze jedno ostrzeżenie! Zbieranie płatków mlecza farbuje ręce na żółto!

Syrop miętowy

Beskidzkie łąki obrosły miętą i pachną jak szalone! Mąż zabrał się za robienie miętowego syropu już dwa tygodnie temu wynajdując przepis w książce Dagmar Łańskiej "Polne rośliny w kuchni". W kolejnej partii pomagała mi teściowa a naszą pracę zwieńczyłyśmy wypiciem pysznej lemoniady, natomiast dwa dni temu odkryliśmy nowe stanowiska niezwykle aromatycznego gatunku mięty, tym razem nie na łąkach, a lesie (sic!). Myślę, że to nie koniec i nasza spiżarnia obrośnie miętą co najmniej tak jak okoliczne łąki i mokradła!


Mięta to jedno z bardziej znanych i popularnych ziół. Niektóre rodzaje mięty obfitują w mentol, inne mają duszący, słodkawy zapach. Różnić się mogą nie tylko zapachem, ale też kształtem i kolorem. Wszystkie pobudzają trawienie i apetyt, działają żółciopędnie, rozkurczowo i przeciwzapalnie, zapobiegają wzdęciom i biegunkom. Łukasz Łuczaj w książce "Dzika Kuchnia" pisze, że dzięki swojemu antyseptycznemu działaniu liście mięty odkażają wodę. Tę informację polecam szczególnie beskidzkim wędrowcom!

sobota, 30 kwietnia 2016

Kwiecień 2016, czyli wiosna pełną parą!

Początek kwietnia był słoneczny i ciepły. Nigdy jeszcze nie byłam opalona o tak wczesnej porze roku! Później bywało różnie. Jednak pomimo kilku mglistych, deszczowych, a nawet śnieżnych dni udało się wykonać sporo prac ogrodowo-polowych, pojeździć na rowerze i nacieszyć oczy zielenią!


Kwiaty tarniny.





Beskid się zieleni...
Samotne drzewo pomiędzy Przełęczą Małastowską a Gładyszowem.
Dopóki nie wyciągnęłam aparatu na jego czubku siedział orlik.
Kwiecień plecień. Pod koniec miesiąca postraszyło nas śniegiem.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Placki ziemniaczane z pokrzywą!

W nocy w Beskidzie spadł śnieg. Kiedy już się łaskawie stopił, zrobiło się tak mokro, że w polu kopać się nie da. Postanowiłam wykorzystać tę sytuację, wrócić na moment do blogowania i stworzyć jeszcze jakiś pokrzywowy przepis. W domu jedzenia niewiele, więc znów postawiłam na prostotę. Stare ziemniaki i młoda pokrzywa? Czas na chrupiące placki!