wtorek, 1 grudnia 2015

Recenzja książki "Dzika kuchnia" Łukasza Łuczaja.

Książkę "Dzika kuchnia" pożyczyłam od koleżanki i została u mnie przez zasiedzenie (nie martw się Kasiu, obiecuję wkrótce oddać). To tak naprawdę połączenie zielnika i książki kucharskiej. Można pomyśleć - nuda dla dziwaków. A ja mimo wszystko zachęcam do lektury - autor ma duże poczucie humoru i ciekawy sposób przekazywania informacji, dzięki temu książkę czyta się z zapartym tchem i z niecierpliwością wyczekuje się wiosny, by wyruszyć na spacer z tą książką w ręku...




Publikacja prowadzi nas przez ponad sześćdziesiąt gatunków dzikich roślin jadalnych, które możemy znaleźć w Polsce na łąkach i mokradłach, w zagajnikach i lasach. Autor wyjaśnia, gdzie szukać danej rośliny, jak ją rozpoznać i z czym ewentualnie łatwo ją pomylić. Dowiadujemy się, które części rośliny są jadalne i jaki jest najlepszy czas ich zbioru. W książce znajdziemy też informacje na temat substancji czynnych i właściwości farmakologicznych każdej opisywanej rośliny, a także jej tradycyjnego i współczesnego użytkowania w różnych kulturach. Wreszcie są przepisy na konkretne potrawy z udziałem danego zioła lub zielska, ale też dzikiego owocu, czy drzewa. Jest to więc kompendium wiedzy o sporej ilości roślin rosnących w Polsce. Wiele z nich mijamy na spacerze, nieświadomi ich dobroczynnych właściwości... Autor opisuje nawet jak samodzielnie pozyskać sok z brzozy lub zrobić syrop klonowy!

Choć prawie połowa przepisów do wegańskich nie należy, to nawet z ich lektury można się czegoś dowiedzieć, w szczególności o obecności dziwnych roślin w naszej staropolskiej kulturze i kuchni. 


Książka jest bardzo bogato ilustrowana. Oprócz zdjęć roślin, są też ryciny przedstawiające wszystkie ich części oraz fotografie przygotowanych potraw.



Tak jak w książce Klaudyny Hebdy, tak i tutaj znajdziemy kilkanaście porywających felietonów. 






Książkę polecam wytrwałym spacerowiczom, którzy chcieliby nabyć podstawowej wiedzy zielarskiej oraz lubią zabawy i eksperymenty w kuchni.

2 komentarze:

  1. Myślę że Tobie ta książka bardziej się przyda niż mi :) Bałabym się jeść rośliny rosnące w okolicy w której obecnie mieszkam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minął rok, a książka dalej u mnie... Musicie przyjechać na wiosnę, choćby na zupę z pokrzyw!

      Usuń