czwartek, 9 czerwca 2016

Macerat z babki i żywokostu oraz wytwory na jego bazie (mydło i balsam).

Domowa produkcja kosmetyków wciąga! Nic dziwnego, skoro za niewielkie pieniądze możemy stworzyć najwyższej jakości mydła, kremy oraz balsamy, a przy okazji wiele się nauczyć. Wzbogacanie kosmetyków własnoręcznie zebranymi ziołami to dopiero coś!

Jakiś czas temu nastawiłam swój pierwszy macerat. Po dwóch tygodniach olej wyciągnął z ziół ich lecznicze właściwości, a ja zabrałam się do produkcji kosmetyków - powstało peelingujące mydło oraz balsam do rąk. Na mydełko trzeba będzie poczekać, ale balsamu już używam i muszę przyznać, że lepszego kremu do rąk nie miałam nigdy! Inspiracją do stworzenia tych specyfików były przepisy na kosmetyki dla ogrodników, które znalazłam w książce Klaudyny Hebdy.


Co z tego wyszło? Zielony balsam do rąk i mydło w kształcie ślimaka, czyli kosmetyki dla każdej ogrodniczki.




Liści babki lancetowatej używa się przy gojeniu ran i skaleczeń - nie dość, że działają przeciwbakteryjnie, to jeszcze tamują krwawienie. Babka stosowana wewnętrznie w postaci wyciągu używana jest w leczeniu schorzeń układu pokarmowego i oddechowego, a jej nasion używa się by regulować perystaltykę jelit.  

Kwiat babki lancetowatej.




Korzenie i liście żywokostu lekarskiego, między innymi dzięki zawartości alantoiny, przyśpieszają gojenie ran. Kiedyś te surowce zielarskie stosowano też wewnętrznie do leczenia chorób wrzodowych przewodu pokarmowego i ubytków kostnych, jednak dziś się tego już nie robi, gdyż roślina zawiera alkaloidy, których spożycie może prowadzić do śmiertelnego zatrucia.

Kwiat żywokostu lekarskiego.
Macerat:
Żeby zrobić macerat z wyżej opisanych ziół zebrałam ich liście, umyłam, pokroiłam, włożyłam do słoika (wypełniły cały) i zalałam do pełna oliwą. Słoik zakręciłam i ustawiłam w jasnym miejscu. Od czasu do czasu nim potrząsałam. Po dwóch tygodniach przełożyłam zawartość słoika na sitko - oliwę, która spłynęła na dół zlałam do słoiczka, a zioła wyrzuciłam na kompost. Tyle!


Macerat powstał z myślą o balsamie do rąk, jednak wyszło go dużo za dużo i z reszty zrobiłam mydła. 


Balsam:
około 200 ml maceratu z na bazie oliwy z babki i żywokostu.
około 100 ml oleju kokosowego
około 50 ml oleju z awokado
2 łyżki wosku pszczelego
szczypta kurkumy
10 kropli olejku lawendowego
1 kapsułka witaminy E
naturalny konserwant

Co zrobiłam? Znalazłam ładny słoik o pojemności około 400 ml, wyparzyłam go wrzątkiem, przelałam odrobinką spirytusu i odłożyłam do obeschnięcia. Oleje i wosk pszczeli przełożyłam do słoika, a ten umieściłam w naczyniu z wrzątkiem. Poczekałam, aż wszystko się rozpuściło i dokładnie zmieszałam składniki. Gdy temperatura mieszanki spadła poniżej 40 stopni, dodałam kurkumę, olejek lawendowy, witaminę E i naturalny konserwant. Jeszcze raz dokładnie wymieszałam i gotowe! Oprócz rąk balsamem smaruję także stopy oraz drobne skaleczenia.



Mydło:
140 g oliwy z oliwek
100 g oleju kokosowego
10 g masła shea
10 g oleju rycynowego
5 g wosku pszczelego
100 g wody
37 g wodorotlenku sodu
łyżka czarnuszki
10 kropli olejku tymiankowego

Oleje i wosk pszczeli umieściłam w dzbanku blendera, rozpuściłam i wymieszałam. Wodorotlenek zalałam wodą. Gdy obie mieszanki były jednolite i osiągnęły temperaturę około 45 stopni, przelałam roztwór wodorotlenku do olejów i blendowałam do uzyskania konsystencji budyniu. Dodałam czarnuszkę i olejek tymiankowy, dokładnie wymieszałam i przelałam masę (surowe mydło) do formy. Po 48 godzinach, wyciągnęłam blok z formy i pokroiłam. Mydło będzie gotowe najwcześniej za 6 tygodni. 

UWAGA! Powyżej opisałam proces produkcji mydła bardzo skrótowo. Jeśli chcesz zrobić takie mydełko samemu i będzie to Twoje pierwsze mydło, zapoznaj się koniecznie z tym postem!




9 komentarzy:

  1. Ten ślimaczek jest śliczny... Aż szkoda "zepsuć" użwyając ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię używać ładnych rzeczy bardziej niż je trzymać na nie wiadomo kiedy. A ślimak powstał dzięki foremce do kruchych ciasteczek, więc mogę go jeszcze nie raz odtworzyć. ;)

      Usuń
  2. Zachęciłaś mnie, żeby też sobie sprawić książkę Hebdy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco! To kompendium wiedzy o kosmetyce naturalnej, masa receptur i moc inspiracji. Wszystko opisane przystępnym językiem i zilustrowane przepięknymi zdjęciami! Znajomi, którzy nas odwiedzają i używają rzeczy zrobionych według receptur z książki (lub lekko zmodyfikowanych) często pytają, gdzie kupiłam takiej jakości mydła lub kremy... Trzeba jednak mieć na uwadze, że kosmetyki pachną dość organicznie, ale jak się już do tego przyzwyczaiłam i polubiłam te zapachy.

      Usuń
    2. Polecam też bloga Klaudyny, jest na nim chyba jeszcze więcej informacji niż w książce! Choć powiem szczerze, że kiedy mam do wyboru komputer niż książkę, zawsze wybieram słowo drukowane.

      Usuń
  3. Cześć! :) też robię mydełka, ale zwykle w bloku i kroję na plastry. zastanawia mnie, kiedy wycinałaś tego ślimaczka - wlewasz masę do tej foremki czy wycinasz po dwóch dniach? Nie ma z tym problemu? Pozdrawiam dziko! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, ten ślimaczek to u mnie eksperyment - wymarzyło mi się mydło ogrodnika w takim kształcie... Położyłam foremkę do kruchych ciasteczek na papierze do pieczenia i wypełniłam ją od góry "budyniem mydlanym" - było z tym trochę zabawy, ale się udało! :)

      Normalnie robię blok mydlany - w kartonie po soku, formie keksowej z papierem do pieczenia lub tekturowym pudełku też wyłożonym papierem do pieczenia i potem kroję na plastry. Czasem robię w sylikonowych foremeczkach na babeczki.

      Usuń
  4. Chciałabym zapytać, gdzie można kupić naturalny konserwant? Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń