poniedziałek, 7 listopada 2016

Recenzja książki "Sekretne życie drzew" Petera Wohllebena.

Las to miejsce, w którym od lat szukam spokoju i wytchnienia. Uwielbiam w nim przebywać, spacerować i jeździć na rowerze. Jako dziewczynka spędzałam w lesie co najmniej miesiąc wakacji, przez lasy wędrowałam z plecakiem pokonując kolejne górskie szlaki za czasów studenckich, do lasu uciekałam przed zgiełkiem miasta, gdy zaczęłam pracować. I choć za każdym razem zachwycałam się wyjątkową atmosferą tego miejsca, zapachem, zielenią i ciszą - dopiero lektura książki Petera Wohllebena uświadamiała mi jak mało wiem o ukochanym lesie...




Dzięki lekturze uświadomiłam sobie, że większość lasów, które widziałam to lasy gospodarcze - plantacje prowadzone przez człowieka, stosującego praktyki, niewiele różniące się od tych w farmach zwierząt hodowanych na mięso. Sadzimy drzewa w miejscach różniących się znacznie od ich środowisk naturalnych. Wycinamy je, gdy osiągają siłę wieku, a hodując monokultury sprzyjamy rozwój pasożytów, chorób i szkodników...

Z książki niemieckiego leśnika dowiedziałam się też jak bardzo złożonym systemem jest las. Bo las to nie tylko drzewa. To moc mikroorganizmów, grzybów, zwierząt i innych roślin - w większości niedostrzegalnych ludzkim okiem. Znaczenie grzybów trudno opisać - z jednej strony pomagają, z drugiej szkodzą drzewom, a owocniki, które widzimy nad powierzchnią ziemi to zaledwie promil całej grzybni, która może osiągać gigantyczne, niewyobrażalne wręcz rozmiary! Dzięcioł zjada szkodniki, ale sam zadaje drzewom nieuleczalne rany...



Wbrew pozorom drzewa nie są wcale nieme, stateczne i bierne...  Choć ludziom wydają się niekomunikatywne, to istoty zdecydowanie społeczne, które wymieniają się informacjami, nawzajem wspierają, wychowują młode, opiekują się starcami i chorymi. Mają swoich sprzymierzeńców, przyjaciół, bardziej i mniej tolerowanych sąsiadów oraz wrogów. 

Ta wyjątkowa publikacja uświadamia też, że aby drzewo mogło się rozwijać i wzrastać tak naprawdę potrzebuje różnorodności lasu. Drzewa w parkach i na ulicach, przesadzane i podcinane, samotne, zmagające się z suchym, zanieczyszczonym i gorącym powietrzem, z trudem znajdujące miejsce dla korzeni w betonie, asfalcie i ubitej jak nigdzie ziemi cierpią i chorują...



Czy książka o drzewach może być fascynująca? Jeśli napisze ją ktoś kto wie o nich naprawdę dużo, to zdecydowanie może! Lektura "Sekretnego życia drzew" dała mi świeże spojrzenie na las. Gdy idę na spacer uważniej przyglądam się drzewom - ich korzeniom, pniom i koronom, ich korze, kwiatom, liściom i owocom... Dostrzegam stare pniaki, w których tętni jeszcze życie, wyobrażam sobie to, co ukryte pod ziemią, rozumiem dlaczego młode buki są jeszcze zielone, gdy starsze okazy zrzuciły przed zimą większość swoich liści i... tęsknię za lasem nieskażonym ludzką działalnością - jakże tam musiało być pięknie!


4 komentarze:

  1. Mam na swojej liście "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dorota, masz wielkie szczęście, że mieszkasz w pobliżu tak pięknych lasów. Monokultury drzew, w których regularnie prowadzi się wycinki, są pozbawione naturalnego piękna, ale też tej istotnej warstwy - tajemnicy, która według mnie dzikiemu lasowi przynależy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że lasy w naszej okolicy są piękne. Ale również tu prowadzi się wycinki. :( Sama jestem rozdarta bo drewno stanowi budulec mojego domu i jego wyposażenia, drewno spalamy by ogrzać dom, z niego korzysta się by wydrukować książki, które tak lubię czytać...

      Usuń