wtorek, 22 listopada 2016

Kubeczek menstruacyjny - przyjaciel ekokobiety.

Szacuje się, że przeciętna kobieta w ciągu swojego życia zużywa od 8 do 17 tysięcy tamponów lub podpasek. Ponoć przez jeden rok tylko Polki byłyby w stanie zużytymi artykułami higieny intymnej dziesięciokrotnie wytapetować równik. Takie odpady nie są przetwarzalne, a ich rozkład trwa kilkaset lat. Ile opakowań za nimi stoi? Ile wody i energii pochłonęła ich produkcja? Czy nie ma alternatywy? Agnieszka z bloga Ekologika zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań i opowiedzieć Wam dziś o swoich doświadczeniach z kubeczkiem menstruacyjnym - wielorazowym, ekologicznym i higienicznym rozwiązaniu comiesięcznych kobiecych dylematów.

Autorami fotografii do tego artykułu są Anna i Piotr Warzyńscy.



Co to jest kubeczek menstruacyjny?

Kubeczek menstruacyjny to wykonany z silikonu medycznego środek higieniczny przeznaczony dla kobiet w czasie menstruacji. Swoim kształtem przypomina kieliszek lub lejek i taką również ma funkcję. Zaaplikowany podobnie jak tampon, do wnętrza pochwy ma za zadanie gromadzić wydzielinę. Po opróżnieniu i umyciu kubeczek może zostać zaaplikowany ponownie.

Abstrahując od definicji, to po prostu świetna, zdrowa, ekologiczna i wygodna alternatywa dla tradycyjnych środków higienicznych.

Kiedy i jak się o nim dowiedziałaś?

Pierwszy raz usłyszałam o kubeczku menstruacyjnym dobrych kilka lat temu, w czasie jednej z kuluarowych rozmów toczących się w trakcie Szkoły Trenerów Edukacji Ekologicznej, którą prowadził Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła” w Łodzi. W tamtym czasie, ta informacja zupełnie nie zyskała sobie ani mojego zainteresowania, ani aprobaty. Później docierały do mnie jakieś szczątkowe informacje, ale dopiero mieszkając w Hiszpanii zorientowałam się, że kubeczek menstruacyjny, nie dość, że popularny, to jest przedmiotem publicznej debaty.

Czy miałaś opory? Jakie?

Och, oczywiście, że tak! Myślę, że wszyscy mamy atawistyczny odruch, który nakazuje nam pięć razy się zastanowić zanim przekonamy się do czegoś nowego, a w tym wypadku, również czegoś mało popularnego. Miałam sporo obaw związanych z tym, czy użytkowanie kubeczka menstruacyjnego będzie równie wygodne, co dotychczas stosowane przeze mnie rozwiązania, począwszy od samej aplikacji, czy w jakiś sposób nie będzie mnie ograniczać. Oczywiście, życie zweryfikowało te obawy. Jedna z najczęstszych obaw związanych ze stosowaniem kubeczka menstruacyjnego dotyczy tego, czy kubeczek przypadkiem nie wypadnie z kobiety, co mogłoby doprowadzić do spektakularnego rozlania się zawartości. Empirycznie sprawdziłam, że jest to fizycznie niemożliwe.

Dlaczego ostatecznie zdecydowałaś się na takie rozwiązanie?

Postanowiłam przetestować. Dać szansę czemuś, do czego byłam uprzedzona bez wyraźnego powodu. W zasadzie do testów skłoniła mnie wizyta na targach ekologicznych w Barcelonie, gdzie przyjazne naturze środki higieniczne stanowiły imponującą część oferty. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby z myślą o czytelniczkach Ekologiki przetestować dostępne na rynku rozwiązania w nurcie eko, obiektywnie i bez żadnych uprzedzeń. Ostatecznie testy okazały się na tyle owocne, że nie wyobrażam sobie już powrotu do czasów „sprzed kubeczka”. To rozwiązanie, pomijając korzyści ekonomiczne, ekologiczne i zdrowotne, jest po prostu niewiarygodnie wygodne. Myślę, że gdyby użytkowanie kubeczka menstruacyjnego było związane z jakimkolwiek dyskomfortem, to nawet wizja oszczędzenia pieniędzy i ulżenia Matce Ziemi nie byłaby dość kusząca by mnie przekonać. A tymczasem, dostałam więcej niż się spodziewałam.

Czy próbowałaś innych ekologicznych artykułów higieny intymnej, jak na przykład wielorazowe podpaski?

Przyznam szczerze, że nie. Rozważałam to i miałam w planach, ale prawdę mówiąc nigdy nie byłam fanką podpasek w jakiejkolwiek formie, więc nie sądzę, żebym odkryła w nich takie walory użytkowe, które skradłyby moje serce. Myślę, że tak jak większość ludzi dzieli się na miłośników psów lub miłośników kotów, tak większość kobiet dzieli się zapewne na fanki podpasek i fanki tamponów, a ja kategorycznie należałam zawsze do tej drugiej grupy.

Czy taki kubeczek starczy nam już na zawsze?

Nie, ale starczy nam na bardzo długo. Kubeczek może być użytkowany od 5 do nawet 10 lat. Zgodnie z deklaracją producenta, wybrany przeze mnie model ma mi towarzyszyć jeszcze przez niemal dekadę. Nawet biorąc pod uwagę stosunkowo wysoki koszt początkowy, to inwestycja ma szansę zwrócić nam się kilkukrotnie. Warto jednak wiedzieć, że z wiekem lub po urodzeniu dziecka może zajść konieczność wymiany kubeczka na większy rozmiar – przeważnie kubeczki można kupić w dwóch lub trzech rozmiarach i jego wybór zależy właśnie od tego, czy jesteśmy aktywne seksualnie, czy też nie, czy urodziłyśmy dziecko drogami natury, czy też nie. Trzeba również pamiętać o tym, żeby sterylizować kubeczek regularnie, aby służył nam jak najdłużej.

Czy oferta jest bogata? Jako konsumentki mamy wybór? Jak długo wybierałaś swój kubeczek i czym się kierowałaś?

Oferta jest tak bogata, że często spotykam się z głosami rozpaczy: „wybór jest tak ogromny, że nie wiem kompletnie na co się zdecydować!”. Więc tak, to może być przytłaczająca decyzja, którą w moim przypadku poprzedził kilkudniowy intensywny research. Ostateczny wybór podjęłam, kierując się po części opiniami użytkowniczek, a po części deklaracją producenta, który dzięki każdemu sprzedanemu kubeczkowi, przekazuje jeden dziewczynce zamieszkującej któryś z krajów Globalnego Południa. W tym wypadku byłam gotowa ponieść wyższy koszt, mając przekonanie, że to zakup, który być może pozwoli kenijskiej dziewczynce chodzić do szkoły, a dzięki temu, może jej zmieniać jej świat na lepszy.

Jak wygląda używanie kubeczka w praktyce? Czy jest problematyczne? Wyczytałam w kilku miejscach, że kubeczki są dość duże? Czy aplikacja nie jest bolesna? Czy nie uciska, gdy już jest w środku?

W praktyce trzeba poświęcić trochę czasu na zaznajomienie się z kubeczkiem i sposobem jego funkcjonowania, a jednocześnie ten proces pozwala zdecydowanie lepiej poznać własne ciało. Jak każda czynność, obsługa kubeczka wymaga przynajmniej odrobiny wprawy – mnie zajęło to dwa, może trzy dni. Czy jest problematyczne? Według mnie i innych kobiet, których wypowiedzi czytałam czy słuchałam – nie. Co może być zaskakujące, na początku naszej znajomości więcej trudności przynosiło mi wyciąganie kubeczka niż jego aplikacja, ale i na to są sprawdzone, bezbolesne metody. Kubeczek rzeczywiście na pierwszy rzut oka może wydawać się onieśmielająco duży, ale prawda jest taka, że mięśnie pochwy są szalenie elastyczne, a silikon, z którego wykonany jest kubeczek perfekcyjnie dopasowuje się do kształtu ciała. Oczywiście najważniejsza jest technika. Umiejętne złożenie kubeczka zdecydowanie upraszcza aplikację, a jeżeli jesteśmy przy tym rozluźnione, to nic nie ma prawa nas zaboleć. No i wisienka na torcie – o kubeczku zdecydowanie można szybko zapomnieć, bo prawidłowo zaaplikowany jest zupełnie niewyczuwalny. Drobniejszym kobietom może przeszkadzać „dzyndzelek” u dołu a w takim wypadku należy go delikatnie skrócić.

Czy testowałaś kubeczek na kilkudniowych wyjazdach albo uprawiając sport? 

O tak! Kiedy kupiłam swój kubeczek akurat szykowaliśmy się do podróży, więc zdecydowanie testowałam go „w ogniu”. Zaliczyliśmy razem długą podróż autobusem, lot do Polski, całodzienną wędrówkę, wesele, a nawet wypad w góry i na plażę. Ze sportów testowałam do tej pory bieganie, kajaki i siatkówkę – nie mogę mieć absolutnie żadnych zastrzeżeń. Domyślam się, że ewentualne trudności mogłyby się pojawić przy okazji dłuższych wypadów w miejsca pozbawione urządzeń sanitarnych, ale powiedzmy sobie szczerze, że niezależnie od stosowanych zabezpieczeń, miesiączka w takich warunkach zawsze jest mniej komfortowa.

Kubeczek świetnie sprawdza się w zabiegany dzień i w podróży. 


Czy na pewno nic nie przecieka? Nie potrzebujemy już wkładek higienicznych?

Przez pierwszych kilka dni stosowałam dodatkowe zabezpieczenie „na wszelki wypadek”, ale okazało się to zbyteczne. Jeżeli kubeczek jest dobrze dopasowany i w odpowiednim rozmiarze, to tak szczelnie przylega do ścianek pochwy, że nie ma szans na przecieki. Kubeczek może natomiast przeciekać jeśli jest przepełniony. Warto więc obserwować swoje ciało i tempo zapełniania się kubeczka, tak aby opróżnić go zanim się rozszczelni pod wpływem nadmiaru wydzieliny. Dużym plusem kubeczka jest jednak fakt, że możemy go opróżniać rzadziej niż miałoby to miejsce w przypadku tradycyjnych środków higienicznych, a co jest dla mnie chyba największym plusem – można stosować go również w nocy i w takich okolicznościach także spisuje się na medal.

Jak się go przechowuje i myje? Czy zmieści się w torebce, tak jak podpaska czy tampon, na wszelki wypadek?

W czasie miesiączki wystarczy umyć go wodą, a jeśli akurat nie mamy do niej dostępu to wystarczy chusteczka lub papier toaletowy. Natomiast po zakończeniu miesiączki kubeczek należy wysterylizować. Wystarczy umieścić go we wrzącej wodzie na ok. 5 minut, chociaż możliwa jest również sterylizacja w mikrofalówce, jeśli ktoś preferuje taki sposób (natomiast zawsze należy podążać za instrukcjami producenta!). Wyparzony i osuszony kubeczek przechowuję w łazience, w bawełnianym woreczku który był do niego dołączony. Nic nie stoi również na przeszkodzie, żeby kubeczek towarzyszył nam w torebce. Dyskretny woreczek dołączony do kubeczka nie zdradza zawartości, jeżeli zależy nam na dyskrecji.

Jak to wygląda pod względem finansowym?

Decydując się na zakup kubeczka menstruacyjnego musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 100-120 złotych. Ja za swój, wraz z przesyłką zapłaciłam ok. 30 euro, ale zakupu dokonałam poza granicami Polski. Może się to wydawać sporą kwotą, ale z moich obliczeń wynika, że inwestycja zwróci mi się już po kilku miesiącach. Myślę, że pod względem finansowym zakup kubeczka będzie też bardziej ekonomiczny niż zakup podpasek wielorazowych uszytych z materiału, bo w tym wypadku odpadają nam koszty związane z ich praniem.

Generalnie, kiedy patrzę na listę korzyści, które szybko zaczęłam odczuwać, głowię się i nie rozumiem, dlaczego wciąż jeszcze kubeczki menstruacyjne należą do produktów niszowych. Myślę, że jednym z powodów jest fakt, że ich producenci nie dysponują tak spektakularnym budżetem na reklamę, w porównaniu z potentatami na rynku, a my jako społeczeństwo wciąż jeszcze jesteśmy niegotowi na publiczną debatę o menstruacji.  Dlatego, skoro już mam okazję i zostałam zapytana o zdanie – Dziewczyny, Kobiety, Matki, Siostry, Córki – rozmawiajcie z innymi kobietami o miesiączkach, okresach, menstruacjach, tamponach, podpaskach i kubeczkach menstruacyjnych, wydobądźmy ten temat z mroków. Dajmy sobie i innym kobietom szansę na zdrowsze i bezpieczniejsze życie.  A Matka Ziemia również będzie Wam wdzięczna!

Do kubeczka trudno się niektórym przekonać. Warto dać sobie czas na przemyślenie i zgłębienie tematu - polecam więc artykuły na innych blogach i stronach m.in. Ograniczam Się, Piękno i Minimalizm, Kornelia Orwat, Chatka Baby Jogi, Ulica Ekologiczna.

4 komentarze:

  1. Kubeczek menstruacyjny nadal budzi wiele emocji, mimo że - albo raczej dlatego że - kobiety tak niewiele o nim wiedzą. Cieszę się, że mówimy o nim coraz więcej, dzięki temu można rozwiewać wszelkie wątpliwości i obawy związane z użyciem kubeczka. Świetny wywiad, dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za artykuł, bardzo przydatny. Ostatnio natknęłam się na to cudo w internecie, ale miałam wiele wątpliwości. Właściwie odpowiedziałaś na wszystkie moje pytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że artykuł się przydał! :D

      Usuń