środa, 28 grudnia 2016

Kult foliowej siatki i totalne poczucie bezradności...

W 2016 roku udało mi się całkowicie zrezygnować z foliowych siateczek, jednorazówek i reklamówek. Okazało się, że nie są potrzebne do pakowania pieczywa w piekarni czy bakalii na wagę, ani do mrożenia pierogów. Można ich też skutecznie odmówić kiedy sprzedawca chce zapakować w nie parę skarpet, dwie łapki na myszy czy kilka jabłek. Ba! Bez ani jednej reklamówki poradzimy sobie robiąc zakupy jedzeniowe na cały tydzień. Foliowa siatka nie jest również niezbędna do wyłożenia kosza na śmieci. Obejdziemy się bez niej jadąc z podróż i chcąc mieć osobny "schowek" na brudne majtki, a nawet wymiotując w autobusie. Czytając wiele na ten temat wpływu tego fenomenalnego wynalazku naszych czasów na środowisko, zastanawiając się jak bez plastikowych opakowań radzili sobie nasi przodkowie i wprowadzając do własnego domu rozwiązania alternatywne odetchnęłam z ulgą i ucieszyłam się bardzo - udało się spełnić jedno z tegorocznych marzeń - nasz kosz na plastik przez ostatnie dwa miesiące świecił pustkami!

Mój zestaw zakupowy: duża kwadratowa ściereczka, plastikowe pudełka, plecakowór, materiałowa torba, woreczki i słoiki. Gdy pójdę na zakupy z takim ekwipunkiem nikt nie wciśnie mi siateczki. Czyż nie jest elegancko?
Kiedy jednak zjechali się świąteczni goście po raz kolejny uświadomiłam sobie, że niewielu żyje tak jak ja. Prawie każda przywieziona nam rzecz była opakowana w osobną siateczkę. A każda z tych siateczek wylądowała w koszu, mimo że nie była ani brudna, ani dziurawa i ktoś, kto uważa foliówkę za niezbędną, mógłby ją spokojnie użyć jeszcze kilka razy. Załamałam ręce, zasmuciłam się jak dawno i poczułam totalną bezradność. Równocześnie zamarzyłam o tym, by używanie plastikowej reklamówki było niedługo tak samo nie na miejscu jak palenie papierosów w miejscach publicznych czy wywożenie śmieci do lasu...


Trudno powiedzieć ile foliowych siateczek produkuje się rocznie na świecie. Faktem jest jednak, że 50 tysięcy ton toreb plastikowych, które trafiają co roku do oceanu zabija ponad milion morskich ptaków i sto tysięcy ssaków. Ile fruwa w powietrzu lub leży w rowach? Ile zatruwa glebę? Ile spalono? Jeśli używasz reklamówek, to duże prawdopodobieństwo, że kilka z nich należało do Ciebie!

Większość plastikowych siatek używana jest RAZ. Tylko raz! 
Foliówka produkowana jest najczęściej z tworzyw sztucznych wytwarzanych z ropy naftowej, a tworzywa te nie są rozpuszczalne w wodzie ani rozkładane przez bakterie, zwierzęta czy rośliny. Średnio z reklamówki korzysta się od 12 do 30 minut (sic!), podczas gdy jej rozkład trwa około 400 lat. Przeciętny Europejczyk zużywa kilkaset foliówek rocznie! Te dane zatrważają. Ale jeśli tylko raz dziennie wrzucamy siateczkę do kosza, to faktycznie nietrudno uzbierać ich taką ilość. Zwłaszcza, że robimy to mechanicznie, a wokół jest "czysto". Śmiecia w każdym razie nie widać... ;)

Foliówka jako worek na śmieci.

W dobie powszechnej segregacji kupowanie plastikowych worków na śmieci, by zapakować odpady niesegregowane wydaje mi się jakimś absurdem. Jest prawie pewne, że taka foliówka podrze się jeszcze zanim dowiezie swoją zawartość na wysypisko śmieci i w strzępach zostanie wywiana z tego składowiska. Jeśli "szczęśliwie" tam zostanie będzie się rozkładać kilkaset lat. A przecież kosz można wyłożyć gazetami, albo nie wykładać niczym i po prostu regularnie myć. Bardzo ciekawy artykuł na ten temat napisała kiedyś Julia z bloga nanowośmieci.pl.

Przecież segreguję!

Nawet i to, że wsadzimy woreczki i reklamówki do kontenera na plastik nie oznacza, że zostaną przetworzone. Wiele plastikowych opakowań jest tak zanieczyszczonych, że nie da się ich powtórnie wykorzystać, inne nie są przetwarzane, a jedynie spalane. Fakt pozbycia się foliówki z zasięgu wzroku lub domu nie zdejmuje z nas odpowiedzialności za zanieczyszczanie świata.

Pakowanie w plastik.

Pakowanie w plastikową siateczkę daje iluzję sterylności i czystości. Iluzję, bo jaką mamy pewność, że w miejscu, gdzie wytworzono reklamówkę i w magazynie, gdzie spędziła jakiś czas, było czysto? Wbrew ogólnym wierzeniom sanepid nie nakazuje pakowania żywności w foliowe siatki. Obecnie wiele mówi się o tym, że plastik nie pozostaje bez wpływu na produkty organiczne, które otula. Spożywanie wody z plastikowej butelki i kanapki z woreczka, to picie i jedzenie tego plastiku. W śladowych ilościach, ale jednak. Po co fundować sobie plastikową dietę?


Materiałowe woreczki i wielorazowe pudełka na żywność (lub po prostu pudełka po lodach), to świetna alternatywa dla jednorazowych foliówek. Trzeba tylko kilka razy zapamiętać, by wrzucić je do torby idąc na zakupy. Potem wchodzi to w nawyk...

Są alternatywy! O tym, jak żyć bez siatki...

Po pierwsze musimy się zastanawiać, czy aby na pewno foliówka jest niezbędna. Zadawać sobie pytania w stylu: Po co pakować do niej trzy cytryny albo cztery pomarańcze? Czy nowe legginsy muszą wylądować w plastikowym opakowaniu? Czy te rzeczy coś pobrudzą? Przed czym chcemy je ową siatką zabezpieczyć?

Jeśli siatka służy nam tylko do noszenia, to może warto zamienić ją na wielorazową bawełnianą torbę albo plecakowór i mieć je zawsze przy sobie (złożone zajmują mało miejsca, a noszone na ramionach lub plecach są dużo bardziej eleganckie niż standardowe foliówki). Można też wygrzebać plecak, używanie go jest zdrowsze niż dźwiganie w rękach.

Do zakupów warto się przygotować. Chcemy kupić kilogram suszonych śliwek - pójdźmy na targ z własnym słoikiem. Przy kupowaniu kruchych ciasteczek poprośmy sprzedawcę, by nasypał ich nam do własnego materiałowego woreczka, który weźmiemy ze sobą. Kapusta kiszona i inne "mokre" produkty spożywcze można kupić do pudełek po lodach. Więcej o zakupach bez plastiku pisałam już kiedyś w osobnym artykule. 

Mrożonki? Też nie trzeba pakować ich do foliowej siatki. Ściereczka lub materiałowy woreczek (na przykład taki jak na chleb) sprawdzą się znakomicie! Niedawno poleciłam ten sposób czytelniczce grupy Zero Waste Polska i gdy napisała - Dorota, uratowałaś mi święta bo zamroziłam w tetrowych uszytych woreczkach jedzenie i wszystko jest super i nic się nie zmarnowało! - utwierdziłam się w przekonaniu, że ten patent sprawdza się nie tylko w moim zamrażalniku.

Wielu ludzi uważa, że odmówienie plastikowej siatki może być nieuprzejmie przyjęte przez sprzedawcę. Może być, ale nie musi! Z moich doświadczeń wynika, że panie przy kasie przyjmują taką odmowę z życzliwością i zrozumieniem. Opór przed odmawianiem tkwi w nas. Jeśli odmówimy uprzejmie i stanowczo, a na zdziwienie sprzedającego odpowiemy grzecznym wytłumaczeniem motywów naszych działań, to wyniknie z tego dużo więcej dobra, niż z pokornego godzenia się na zaśmiecanie świata foliówkami. Jeżeli sprzedawca wypiera się sanepidem lub kwestiami bezpieczeństwa, warto odmówić zakupu i poszukać innego sklepu.

Brudna bielizna podczas tygodniowej podróży? Jeśli jest mokra trzeba ją wysuszyć, a potem włożyć do materiałowego worka, schować na dnie plecaka i po powrocie uprać wraz z workiem. Choroba lokomocyjna lub ciążowe mdłości i wymioty podczas jazdy autobusem? Uwierz, nie są mi obce! Pudełko po lodach, bidon z wodą i kawałek papieru toaletowego lub wielorazowa, materiałowa chusteczka do nosa załatwią sprawę. Psia kupa podczas spaceru po mieście? Łopatka i malutkie wiaderko z przykrywką starczą nam na lata! Można też używać w tym celu papierowych torebek po mące i płatkach owsianych albo samodzielnie przygotowywać je ze starych gazet i czasopism.


Jeśli chcemy uniknąć foliówki to warto mieć przy sobie bawełnianą torbę lub plecakoworek.
Złożone są leciutkie i nie zajmują dużo miejsca.



Zamieńmy jednorazowe foliówki na materiał i wielorazowe pojemniki! Można je wyprać lub umyć i mieć pewność, że faktycznie są czyste, a nie tylko na takie wyglądają.  Czas uświadomić sobie, że plastikowe siateczki bardzo niszcząco wpływają na nasze środowisko i po prostu przestać ich używać. 

12 komentarzy:

  1. Kiedy tylko moge nie uzywam plastiku.
    Spotkalam sie jednak z odmowa sprzedawcy do wykorzystania przyniesionego przeze mnie opakowania. Wyjasniono mi, ze nie godza sie na wykorzystanie opakowan przyniesionych przez klientow ze wzgledow ... bezpieczenstwa: otoz mogloby sie zdarzyc, ze opakowanie przyniesione przez klienta nie jest czyste, moze sie zdarzyc np zatrucie i przyczyna zatrucia moze byc oskarzony sprzedawca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( Ciężka sprawa. Kiedyś machałam ręką, teraz po prostu u takich sprzedawców nie kupuję.

      Równie dobrze ktoś może jeść brudną ręką wprost z foliowej siateczki i oskarżyć sprzedawcę...

      Usuń
  2. czasem sama się z siebie śmieję kiedy nieprzygotowana z zaskoczenia w 'panice' usiłuje znaleźć alternatywe dla foliówek. dla mnie folia to zło tego świata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, miałam i tak. Dlatego dobrze się do zakupów przygotować. W końcu włożenie do torby kilku materiałowych woreczków i wielorazowego pudełka wchodzi w nawyk, tak samo jak ubieranie butów przed wyjściem z domu. ;)

      Usuń
  3. Jak już mam foliówki to staram się je używać wiele razy, nawet zabrać ze sobą wraz ekotorba do sklepu, bo zajmują mniej miejsca niż słoiki czy pojemniki. A niestety te foliówki pomimo mojego marudzenia, mąż dalej przynosi do domu:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że sama się starasz!

      Też kiedyś używałam foliówek wielorazowo. Materiałowe woreczki, pojemniki i słoiki przekonują mnie bardziej bo łatwiej zadbać o ich czystość między zakupami, no i mogę dawać przykład (kiedy używam foliówki nie widać, czy robię to raz, czy wiele razy). Są cięższe i większe, ale zakupy robię rzadko, kupuję mało i zawsze z listą, więc raz na czas mogę dźwigać.

      Usuń
  4. Zasoby ropy nam się kończą, więc miejmy nadzieję, że era foliówek niedługo dobiegnie końca :) A na serio: są plany, by wprowadzić opłaty za reklamówki w sklepach, to świetny pomysł. I brawa dla Ciebie za rezygnację z foliowych torebek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie czy najpierw skończy się ropa, czy zanieczyścimy nasz świat tak bardzo, że się nią sami wytrujemy... :(

      Myślę, że bardzo dużo zależy od tego jak wysokie będą te opłaty. Jeśli groszowe, to moim zdaniem nic się nie zmieni, niestety. :( Człowiek XXI wieku jest w stanie poświęcić pieniądze w zamian za wygodę, 10gr/1zł dziennie nie robi mu różnicy.

      Usuń
    2. A dlaczego to my mamy płacić za foliówki ? Dlaczego producenci nie są zmuszani do recyklingu ? Nawet szklane butelki są bezzwrotne to jakiś obłęd , koncerny się bogacą i trują nasz świat bez żadnych konsekwencji. Kiedy byłam dzieciakiem każdy chodził na zakupy ze szamcianką , pojemniczkiem na jajka, i butelkami zwrotnymi i nikt się nie skarżył .Ale oczywiście wszystkie nasze rozwiązania były złe i trzeba było wszystko zniszczyć a teraz mamy tony trującej folii .

      Usuń
    3. Stare praktyki znane z dzieciństwa bardzo mnie cieszą, wręcz rozczulają. Na szczęście nie wszyscy o nich zapomnieli. A jeśli już, to warto poprostu uświadomić sobie szkodliwość foliówek, plastikowych butelek i innych i z nich nie korzystać.

      Tak, producenci i koncerny trują, ale mało kto ma możliwość zmiany tej sytuacji. Z drugiej strony klienci żądają by im dane produkty "porządnie zapakować". Wielokrotnie byłam świadkiem pretensji klientów, że sprzedawca "skąpi siatki".

      Usuń
  5. Ja mam kłopot z mrożeniem mięsa i ryb. Na dodatek są to małe porcje (20-30 dag) dla moich kotów. Jakiś pomysł? Używam woreczków śniadaniowych, to najmniejsze foliowe opakowanie jakie udało mi się znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie jadam takich rzeczy, a do tego nie mam zwierząt, więc trudno mi coś doradzić. :( Wiem natomiast, że mama mrozi małe porcje używając wiele razy starych pudełek po margarynie (niektóre mają chyba z 15 lat). Z tego co wiem, niektórzy mrożą w słoikach lub pojemniczkach ze stali nierdzewnej. Ja do mrożenia mokrych rzeczy (bigos, zupa) używam wielorazowych, plastikowych pudełek na żywność lub pudełek po lodach (też wiekowych, bo lodów nie jadam).

      Usuń