środa, 18 listopada 2015

Deszczówka, czyli woda z nieba...

Kilka dni temu udało się w końcu zamontować beczkę do łapania deszczu. Woda z nieba posłuży nam na co dzień do mycia rowerów i narzędzi gospodarskich oraz do spłukiwania rezerwuaru, gdy wyczerpią się zapasy szarej wody. Zbieramy ją także na wypadek suszy lub awarii studni - w takiej sytuacji wykorzystamy 50-litrowy zbiornik, który zamontowaliśmy w górnej łazience i podłączyliśmy do instalacji hydraulicznej. Wodę z beczki będziemy lać do wiadra, wiadra nosić w rękach, a następnie przez lejek lać do zbiornika. Nie jest to wymyślna i skomplikowana instalacja, ale tak jak w przypadku szarej wody, którą gromadzimy - prosta i bezawaryjna.



Jak to zrobiliśmy? Nie kosztowało to wiele wysiłku, nie wymagało specjalnej wyobraźni ani kreatywności - ucięliśmy rynnę i podstawiliśmy pod nią 220-litrową beczkę. W beczce wycięliśmy dziurę i zamontowaliśmy kranik. Pod beczką zrobiliśmy podest z płaskich kamieni. 


Pierwsze doświadczenia z deszczówką mieliśmy na działce w mieście, gdzie pod rynną wkopaliśmy wannę. Tam wodę deszczową wykorzystywaliśmy zimą, gdy woda wodociągowa na ogródkach była zakręcona, a latem wanna z deszczówką służyła nam za magazyn wody do podlewania grządek. Tutaj wodę do podlewania czerpiemy ze stawu lub rzeki. Jednak, jeśli ktoś nie ma takich możliwości, a może łapać wodę deszczową, to bardzo polecam to rozwiązanie. Poza tym, że pozwala na oszczędności, to woda deszczowa doskonale nadaje się do podlewania - jest uboga w wapń, a dzięki temu łatwiej przyswajana przez rośliny.


Woda deszczowa polecana jest także do prania - jest miękka, dzięki temu lepiej rozpuszczają się w niej detergenty, a pralka nie obrasta kamieniem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz