Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 listopada 2021

Zupa krem z jarmużem i solanką spod kiszonych ogórków

Zupa krem z jarmużem jest przepyszna ale (mimo soczyście zielonego koloru) okazała się szalenie niefotogeniczna. To nic! Przepis jest warty wypróbowania! Dzielę się nim, zanim z głowy wylecą mi proporcje!



piątek, 26 października 2018

Prosta wegańska lazania!

Lazania to ostatnio moje danie popisowe. Z kilku powodów. Przygotowuje się je błyskawicznie, przy gotowaniu brudzi się mało naczyń, a jeśli dysponujemy domowym mlekiem sojowym oraz własnoręcznie przygotowanymi przetworami pomidorowymi, jest prawie bezśmieciowe. 







Tworząc poniższy przepis i testując kolejne jego wersje, inspirowałam się recepturami na lazanię z selera oraz dyniowy makaron z książek Jadłonomia oraz Nowa Jadłonomia Marty Dymek. Połączyłam je w jedno i uprościłam bardzo, na potrzeby wiecznie zabieganej mamy. Chyba wyszło dobrze, bo co rusz ktoś prosił mnie o wskazówki jak odtworzyć to danie, wtedy ja obiecywałam, że prześlę przepis i zakopana w klockach, zapominałam. W końcu go spisałam, więc teraz już nie zginie! Uff!


piątek, 25 listopada 2016

Pełnoziarniste pierożki momo.

Pierożki momo po raz pierwszy widziałam i jadłam w indyjskiej Dharamśali. Od tamtej pory za każdym razem, kiedy mam z nimi styczność przypominają mi to wyjątkowe miejsce...

Cóż to za potrawa? Momo to tak naprawdę pierogi w kształcie sakiewki. Trwają kłótnie o to, czy to przysmak oryginalnie tybetański, nepalski czy mongolski. Moim zdaniem to zupełnie nieważne, bo skąd by nie pochodziły - smakują wybornie! Najczęściej spotyka się je z nadzieniami kapuścianym, mięsnym, serowym lub soczewicowym. Czym więc różnią się od naszych pierogów? Orientalną nutą przypraw i faktem, że gotuje się je nie w wodzie, a na parze! Jest z tym trochę zachodu, przygotowanie potrawy wydaje się jeszcze bardziej czasochłonne niż ulepienie i ugotowanie zwykłych pierogów, ale zdecydowanie warto się natrudzić!

Ja zdecydowałam się na pierożki w wersji pełnoziarnistej. Jeśli akurat nie macie takiej mąki, te ze zwykłej białej też są pyszne!


piątek, 4 marca 2016

Wegański bigos.

Zostało mi trochę świeżej kapusty po zrobieniu gołąbków. Zastanawiałam się chwilę co z nią zrobić, a ponieważ mam ostatnio smaka na potrawy tradycyjne, wybór był prosty - BIGOS w wersji wege! 




Bigos najlepiej dusić na małym ogniu, podgrzewając go po trochu przez co najmniej 6 godzin, rozłożone na 3 dni - im dłużej i wolniej, tym lepiej. Kapusta powinna mieć czas przesiąknąć aromatem grzybów, suszonych śliwek i przypraw. Możemy na przykład jednego dnia udusić kapustę z przyprawami, drugiego dodać soczewicę, a trzeciego i przez następne podgrzewać go i jeść.


czwartek, 3 marca 2016

Khićri, sabzi i papadam, czyli kuchnia indyjska po raz kolejny.

Dziś chciałam zaprezentować kolejne dwie indyjskie potrawy. Nie wyglądają zbyt pięknie i pewnie dlatego nie są tak znane jak samosy, dal, palak, alu matar czy ćana masala. Khićri i sabzi to potrawy jedzone w domu i ciężko dostać je w restauracji. Moim zdaniem są warte nie mniejszej uwagi.

Khićri, które ja poznałam, to proste danie jednogarnkowe - lekko rozgotowany, klejący ryż z czerwoną soczewicą, marchewką i przyprawami. Co ciekawe, s
łowo khićri oznacza też miksturę lub misz-masz. Te znaczenia sugerują, że w zależności od regionu lub domowych tradycji możemy tam znaleźć wiele różnych składników. Potrawa lekkostrawna lecz sycąca, podawana jest w chorobie, stanach osłabienia, złego samopoczucia, bólu brzucha i podczas upałów.  Ponoć to pierwszy stały pokarm, którym karmi się indyjskie dzieci. Nazwa tej potrawy występuje w języku hindi w wielu związkach frazeologicznych, nabierając bardzo ciekawych znaczeń. By oddać ich wyjątkowość, postanowiłam przetłumaczyć je dosłownie - włosy khićri to włosy, które zaczynają łysieć; język khićri to język potoczny; pomieszanie różnych dialektów; robić khićri to robić bałagan, wprowadzać zamęt; gotować khićri to spiskować; przygotowywać khićri z półtorej miary ryżu to robić coś po swojemu, inaczej niż wszyscy. 

Sabzi to znaczy warzywa. Jako potrawa przypomina według mnie warzywne leczo. W jego skład wchodzą kabaczki lub cukinie, pomidory, fasolka szparagowa i wszystkie te jarzyny, które akurat znajdziemy w domu!

Jako dodatek-zagryzkę polecam papadam, czyli prażynki z ciecierzycowej mąki. 



wtorek, 1 marca 2016

Wegańskie gołąbki w sosie pomidorowym.

Gołąbki to potrawa, która chodziła za mną od dłuższego czasu. Kapuścianych kopert w farszem nie jadłam już chyba z 8 lat! Raz nawet próbowałam je zrobić, ale nie wiedziałam, że przed zdjęciem liści z kapusty trzeba ją najpierw sparzyć i moje próby okazały się totalną porażką. Kilka dni temu zrobiłam na obiad faszerowane papryki i mąż przypomniał mi o swojej miłości do gołąbków, które robiła jego babcia. Dziś stawiłam więc czoła wyzwaniu - chyba się udało (tzn. mi smakują, a co powie mąż to zobaczymy wieczorem) i chodzę po domu uśmiechnięta od ucha do ucha! Za wszystkie porady dziękuję najlepszej kucharce jaką znam, czyli mojej mamie!



piątek, 12 lutego 2016

Obiad w indyjskim stylu.

Kilka lat życia spędziłam studiując indyjskie języki i kulturę. Przez rok mieszkałam w Indiach, podpatrywałam zwyczaje i kuchenną krzątaninę tamtejszych gospodyń. Jednak przez długi, bardzo długi czas nie mogłam się przekonać do indyjskiego jedzenia - było dla mnie za tłuste i za ostre. Tolerowałam kilka potraw, ale jeśli miałam wybór lepiłam sobie pierogi albo marzyłam o pizzy. Kuchnię indyjską uwielbiała moja rodzina, a ja przed nią uciekałam. Aż trzy lata temu, w noworoczne popołudnie koleżanka (Polka) spontanicznie zaprosiła nas na obiad i podała przepyszny dal. Po długiej przerwie od indyjskiego jedzenia to, co przyrządziła Marta smakowało bosko! Od tamtej pory zakochałam się w tej kuchni i cały czas z nią eksperymentuję. Ryż i dal wszedł na stałe do naszego jadłospisu, gotuję je co najmniej raz w tygodniu i dziwię się jak mogłam nie lubić tych smaków...

Indyjskie jedzenie jest stosunkowo łatwe do przyrządzenia i ma tę zaletę, że mimo swej egzotyczności składa się raczej z prostych i dostępnych składników. Jest też pożywne i pyszne, zwłaszcza, gdy przygotujemy je w domu i nie przesadzimy z chili. 

Dziś uzupełniłam przepis o potrawkę ze szpinaku i placki roti, ale tak naprawdę ryż i dal w zupełności wystarczą by się najeść i rozgrzać. Jest to też jedna z tańszych opcji obiadowych jaką znam.

Zapraszam na mój klasyczny indyjski posiłek!